Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minha. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

9MUSES - Glue

W sumie nie wiadomo kiedy, ale 9MUSES wyrosły na znaczące postacie koreańskiej sceny. Może nie tak znaczące jak SNSD, 2NE1 czy nawet Sistar albo T-ara, ale w natłoku żeńskich formacji są nie tylko rozpoznawalne, ale na dodatek - ku mojemu zdziwieniu - stały się pewnym gwarantem jakości. Może to jeszcze nie jest ten moment, kiedy nowych nagrań 9MUSES wypatruję z niecierpliwością, ale wszystkie witam z otwartymi ramionami.

Zwrot "nie wiadomo kiedy" zasługuje na nieco doprecyzowania, bo jednak pewne szerokie ramy czasowe można wyznaczyć. Z całą pewnością przełomowy dla formacji był obecny rok. Nie chodzi nawet o to, że dziewczyny wydały swój pierwszy duży album - nie przesłuchałem go, a jednak grupę darzę rosnącą sympatią. Znacznie bardziej istotna wydaje mi się ich niemal nieprzerwana obecność na scenie.

Grupę kojarzyłem już wcześniej z całkiem udanej piosenki "News" wydanej w 2012 roku, jednak cała reszta wcześniejszych wydawnictw jest dla mnie bezkształtną plamą. To nawet nie tak, że nie kojarzę, co dziewczyny wcześniej nagrały, problemem jest raczej jakość, a przede wszystkim brak oryginalności. Przez długi czas 9MUSES było jednym z wielu girlsbandów, którego jedynym wyróżnikiem miał być wzrost dziewczyn (średnia wzrostu w grupie powyżej 170 cm).

Jednak wyznaczenie tego jednego momentu w roku 2013, kiedy 9MUSES mnie wciągnęło, jest bardzo trudne. Na pewno nie było to przy okazji pierwszego tegorocznego projektu - "Dolls" (>>TUTAJ<<). Od samego początku miałem z nim problem. Sama piosenka, jakkolwiek momentami banalna, wydaje się najmocniejszym jego punktem i z czasem zyskała w moich oczach, choćby dlatego, że patrząc z perspektywy kolejnych wydawnictw wpisuje się w pewien styl muzyczny, który grupa zaczęła reprezentować - retro-pop. Jednak reszta tego projektu, w szczególności teledysk, wydaje się nijaka, niewyraźna i nie do końca trafiona. Najbardziej drażni mnie ta delikatność granicząca z aegyo, która w moich oczach po prostu nie pasuje do tej grupy.

Na pewno fakt, że w dalszej części roku zrezygnowano z takiego podejścia na rzecz ostrzejszych konceptów przypadł mi do gustu, ale jestem także przekonany, że nie to było czynnikiem decydującym. To widać nawet po "WILD" (>>TUTAJ<<), drugiej z tegorocznych propozycji od 9MUSES. Teledysk jest dosyć ostry, zorientowany na eksponowanie sekapilu dziewczyn, ale jest też dosyć mało pomysłowy i - poza samymi dziewczynami - nieciekawy wizualnie. Inaczej rzrcz ujmując, na dziewczyny patrzy mi się przyjemnie, ale sam teledysk wciąż oceniam dość nisko. Do tego piosenka też mnie nie porwała.

A jednak to właśnie przy okazji promocji do "WILD" zacząłem na grupę zwracać większą uwagę, poświęciłem nawet ich występom odrębny wpis, który znajdziecie >>TUTAJ<<. Znamienne jest to, że teledysk powielał pewną obiegową opinię o grupie - te dziewczyny mają przede wszystkim wyglądać. Jednak wraz z promocjami dla piosenki zaczęto eksponować także to, że dziewczyny oprócz wyglądu mają też zdolności i wokalne, i taneczne.

Trzecia z tegorocznych piosenek - "GUN" (>>TUTAJ<<) - prawdopodobnie kupiłaby mnie nawet gdyby wcześniejsze nagrania nie przygotowały dla niej gruntu. Dla mnie to jedna z lepszych girlsbandowych piosenek tego roku, zdecydowanie jeden z lepszych teledysków i kolejna ciekawa choreografia. A jak na tym tle wypada najnowszy kawałek zatytułowany "Glue"?



Pierwsza myśl? "GUN" jest lepsze. Druga? Minimalnie. Decyduje przede wszystkim teledysk, który w wypadku "Glue" widać, że został nakręcony z wyraźnie mniejszym budżetem, przez co nie jest tak efektowny ani tak oryginalny, choć wciąż się sprawdza. Postawiono na same dziewczyny i w wypadku 9MUSES nie można błądzić podejmując taką decyzję. Mam trochę zastrzeżeń do czerwonego kompletu strojów, który jest... Dziwny - proste słowa są najlepsze. Zdecydowanie jestem zwolennikiem czarnego zestawu.

Jednak ten drobny mankament jest zrównoważony przez jeden element, który w moim odczuciu jest bardzo mądrą decyzją. W teledysku dużo jest kadrów poświęconych jednej dziewczynie, a że piosenka jest możliwie sprawiedliwie rozdzielona pomiędzy całą dziewiątkę, to i czasu ekranowego każda dostaje dla siebie podobną ilość. Podoba mi się takie podejście. Poza tym to po prostu solidny teledysk, może nie natchniony wizualnie, ale ładnie zmontowany, ani nudny, ani rozpraszający. Bez jakiegoś dodatkowego pomysłu trudno wycisnąć więcej z dziewięciu dziewczyn tańczących na białym tle.

Sama piosenka to bardzo ciekawa propozycja. Kojarzy mi się trochę z "Dolls", trochę z "News", choć po prawdzie różni się od obydwu. To kawałek w stylu disco, mocno oparty o świetne gitary, prowadzące przede wszystkim bass. Poparte beatem tworzą bardzo solidny trzon piosenki, ale to, co naprawdę ożywia tę kompozycję, nadaje jej charakteru i poczucia tempa, to liczne elektroniczne wstawki. Sam podkład uważam za naprawdę klasową robotę, nie tylko dlatego, że tworzy dobrą piosenkę i fajny nastrój, ale przede wszystkim ze względu na ponadprzeciętne walory jakościowe. Jest tu naprawdę multum niebanalnych dźwięków, które nie były wcale konieczne, ale wzbogacją tę piosenkę i czynią czymś niebanalnym.

Od strony wokalnej też jest zaskakująco dobrze. Dziewięć atrakcyjnych dziewczyn i żadna nie sprawia wrażenia, że śpiewanie to u niej dodatek do reszty. Oczywiście, niektóre głosy są tylko przyzwoite, ale kilka dziewczyn naprawdę sprawia dobre wrażenie - ma coś w sobie od strony wokalnej. Jednocześnie każdy głos jest nieco inny, więc dziewczyny stają się rozpoznawalne. O pewnej równowadze niech świadczy fakt, że Sera wcale nie ciągnie tej piosenki, pomimo tego, że dała się poznać jako naprawdę solidna piosenkarka, która wydaje się główną kandydatką z tego zespołu, by dalej kontynuować karierę solo.

Coraz lepsze wrażenie robią na mnie Hyemi i Kyungri, choć wciąż wyżej cenię partie Lee Sem. Po tej piosence mógłbym właściwie o każdej z dziewczyn napisać coś dobrego, jednak myślę, że na szczególną uwagę zdecydowanie zasługują Euaerin i Eunji, dziewczyny odpowiedzialne za rapowanie. Zasługują już od dłuższego czasu, ale tak się składa, że ta piosenka eksponuje ich role, więc moment jest idealny by coś napisać. Eunji ma bardzo charakterystyczną barwę głosu, która z miejsca czyni ją rozpoznawalną. Z kolei Euaerin bardziej wpisuje się w barwę typowej girlsbandowej raperki, jednak imponuje techniką - ma dykcję, ma moc w głosie, umie zabawić się rytmem, wcisnąć zgłoski tam, gdzie przeciętne gardło nie potrafi.



Tekst o 9MUSES nie może być kompletny bez pokazu ich umiejętności tanecznych. To chyba element, w którym najbardziej mi imponują i całkiem możliwe, że w tej chwili wyprzedzają nawet After School na mojej prywatnej liście najlepiej tańczących grup. Przede wszystkim chodzi o synchronizację, która wykracza poza sferę zgrania tempa akcji - sam przepływ ruchów dziewczyny mają podobny, co przy ich zbliżonych sylwetkach i układach opartych o pracę kończyn, daje piorunujący efekt. A w tej choreografii mamy też trochę przysiadów, trochę skłonów, w kilku figurach pracuje cały korpus.

Trzeba też wyróżnić ludzi układających ich choreografie. Cztery układy w tym roku, cztery opierające się na przejściach, na synchronizacji i przede wszystkim pracy kończyn - a jednak nie mam uczucia wtórności. Każdy układ jest inny, każdy jest charakterystyczny i każdy wypada świetnie przed statyczną kamerą. Układy są piekielnie efektowne, ale ja nawet bardziej cenię je za pomysłowość.



Myślę, że to był całkiem udany rok dla tej grupy. Pomimo grafika naszpikowanego promocjami wielkich gwiazd, zdołały nie tylko poprawić swoją pozycję na rynku, ale także wypracować nowy wizerunek i zerwać z metką - "ładne, zgrabne i wysokie". Grupa pokazuje, że ma sporo talentu w swoich szeregach i że wkłada dużo pracy w to, co robi. Do tego dochodzą coraz lepsze piosenki i jeżeli dziewczyny utrzymają tempo z tego roku, to mam nadzieję w przyszłym roku zobaczyć je gdzieś w czołówce list przebojów. Samo "Glue" to udana produkcja, która w godny sposób podsumowuje minionee 12 miesięcy w wykonaniu 9MUSES.

środa, 23 października 2013

9MUSES - GUN

To jest chyba ten moment, kiedy oficjalnie przekonałem się do 9MUSES. Do tej pory miałem wrażenie, że grupa za bardzo próbuje wozić się na swoim wyglądzie, seksapilu i ogólnie powalającej prezencji. Nie zrozumcie mnie źle, to nadal pozostaje jedną z głównych atrakcji, ale teraz widzę w grupie też coś więcej. Ich nowa piosenka jest naprawdę chwytliwa, a dziewczyny znowu prezentują bardzo efektowną choreografię.

Piszę znowu, bo układ taneczny do "WILD" (teledysk >>TUTAJ<<, występy >>TUTAJ<<) zrobił na mnie duże wrażenie, ale też traktowałem go jako jednorazowy wyskok. Przy okazji "GUN" dziewczyny potwierdzają, że występy są ich mocną stroną.

Jednak tym, co najbardziej zostało wypieszczone przy okazji nowej piosenki, która promuje pierwszy pełnoprawny album grupy, jest wizerunek. Do tej pory widziałem w tym elemencie coś pospolitego, bo choć dziewczyny niezaprzeczalnie powalają urodą i figurą, to wytwórnia robiła z tego dość przeciętny użytek, serwując stylizacje, które nie wyróżniały grupy na tle konkurencji. Posłużę się przykładem "WILD" - pamiętam, że klip został zrealizowany w konwencji czerni, bieli i czerwieni, pamiętam, że ociekał seksapilem i to tyle. Nic ponad ogólną koncepcję wizualną nie było warte zapamiętania.

W "GUN" jest inaczej, o czym można przekonać się już oglądając teaser tego nagrania.



Uwierzcie mi, że teledysk jest jeszcze lepszy, ale o tym trochę dalej, bo najpierw muszę się do czegoś przyznać i z czegoś wytłumaczyć. Tak jak pierwszy kontakt z teaserem mnie oczarował, tak pierwszy kontakt z piosenką mnie odrzucił. Stało się tak z jednej prostej przyczyny. 9MUSES zaczęło promować ten utwór w programach telewizyjnych przed wypuszczeniem teledysku i albumu. A ich debiutancki występ z wielu względów i niekoniecznie z winy samej grupy był po prostu słaby.



Cały segment wprowadzający wydaje się zbędny i na dodatek niedopracowany, a to z kolei powoduje, że jego pretensjonalność kłuje w oczy. Ale prawdziwy problem zaczyna się wraz z właściwym występem. Po pierwsze instrumentalny podkład jest źle zestrojony z wokalem - nie wiem jak to zrobiono, ale obie linie nie współgrają ze sobą. Szczególnie drażnią głosy o wysokiej tonacji, a tak się składa, że to one otwierają piosenkę.

Drugi zarzut to fatalny dobór kostiumów. Szaro, buro i ogólnie nieciekawie. Ciemne stroje na ciemnej scenie powodują, że tak naprawdę niewiele widać, w dodatku nie pasują do klimatu tej piosenki. Trzecia rzecz to akurat feler, na który nic nie można poradzić - tak działają te programy. Choreografie 9MUSES najlepiej wypadają złapane w statycznym ogólnym kadrze. Niestety chyba tylko SM Entertainment potrafi wymusić takie kręcenie na realizatorach stacji telewizyjnych.

Jak układ prezentuje się w pełnej krasie, zobaczycie dalej. Teraz jednak koniec z przystwkami, pora na danie główne, czyli teledysk.



Co mi tam, zacznę od piosenki, bo jest o czym pisać. Kiedy głośność wokalu i podkładu jest lepiej wypoziomowana, utwór natychmiast wypada znacznie korzystniej. Bo sednem tej piosenki są liczne, głośne akcenty w akompaniamencie, które wchodzą między kolejne wersy tekstu. Kiedy podkład zostaje wyciszony i schowany w tło, nie ma tego efektu, a w kompozycji zaczynają zionąć ewidentne luki. Dlatego wykonanie na żywo łatwo mnie odrzuciło, natomiast wersję płytową uważam za świetny kawałek.

Chodzi przede wszystkim o stronę kompozycyjną, która świetnie zapełnia tło tworząc swojego rodzaju głębię brzmienia. Oprócz linii wokalu mamy trzy główne warstwy. Sekcję dętą, która przede wszystkim robi akcenty, ale nie tylko. Druga warstwa to wiodąca gitara, stylizowana na lata 50-te i subkulturę greaserów, która idzie pod rękę z konceptem wizualnym. Ale całkiem niespodziewanym odkryciem są tu dla mnie gitary wspierające. Tło jest wypełnione znacznie bardziej wsółczesnymi, niżej zawieszonymi, gitarowymi zgrzytnięciami.

Mniej istotną rolę odgrywa bass - gitarowy, a jakże - który tutaj jest głównie wypełniaczem. Przy czym to w żadnym razie nie zarzut. Podobnie jest z perkusją, która chyba przez cały kawałek wybija dokładnie te same dźwięki, choć akurat perkusja ma pewną istotną cechę - idealnie charakteryzuje brzmienie całej kompozycji i piosenki. Nie wiem jak to w ogóle możliwe, ale beat tej piosenki jest... zalotny.

Ta zalotność, a raczej istnienie wspólnego mianownika dla całości nagrania, jest najważniejszym atutem. Bez tej muzycznej treści kawałek byłby efektownym zlepkiem efektownych dźwięków, ale szybko by nużył, tymczasem tutaj mamy do czynienia z dźwiękami dopasowanymi pod treść i nawet podświadomie łatwiej coś takiego kupić. W parze z brzmieniem idzie lekko figlarny tekst, którego angielskie tłumaczenie znajdziecie >>TUTAJ<<.

Co do teledysku, to jest po prostu świetny - od A do Z. I mówię to ja, facet, który nie przepada za pin-upem. Dziewczyny wyglądają rewelacyjnie, dekoracja ze stacją benzynową została naprawdę zgrabnie wykonana, a plener w opuszczonej kopalni jest niesamowity. Nie tylko dlatego, że te wszystkie pordzewiałe maszyny tworzą specyficzny klimat. Kluczem jest tutaj kombinacja ziemi z oświetleniem. To, co filmowcy wydobywają z poszczególnych kadrów kolorystycznie jest niesamowite.

Z jednej strony mamy kadry z bardzo jasnym tłem, jasnym światłem od wysoko wiszącego słońca i dodatkowo spranymi kolorami, z drugiej mocno nasycone kolory, dość wysoki kontrast i niskie słońce powodujące, że skały przybierają pomarańczową barwę. Do tego zgrabna kompozycja poszczególnych ujęć powoduje, że patrząc na dziewczyny nie ma tego poczucia banału, który towarzyszył wielu poprzednim klipom grupy.



Oficjalnie powyższy filmik zamieściłem, żebyście mogli przyjrzeć się jak bardzo różni się plener z filtrami i dodatkowym oświetleniem, od faktycznego miejsca kręcenia, a także byście mogli poprzyglądać się świetnym stylizacjom dziewczyn. Nawet grupowe uniformy wypadają bardzo charakterystycznie dzięki dżinsowym wstawkom. Nieoficjalnie powyższy filmik zamieściłem, bo nie ma złego powodu, żeby pokazać więcej 9MUSES.

Została jeszcze kwestia choreografii...



Jest kilka dobrych powodów, dla których ten układ lepiej oglądać z takiej perspektywy. Najbardziej oczywisty? Cztery dziewczyny machające nogami są zawsze lepsze od jednej czy dwóch (a propos nóg, jeśli się nie mylę, każda z tych dziewczyn ma co najmniej 170cm wzrostu - to tak, jakby się ktoś zatanawiał). A tak poważniej - bardzo mocnym punktem tego układu, tak jak w wypadku "WILD", jest synchronizacja. Ponadto, o ile indywidualnie brak tu jakichś nadmiernie efektownych póz (wyłączywszy to, co dzieje się na krzesłach), o tyle szalenie efektownie wypadają przejścia pomiędzy ustawieniami dziewczyn. W wielu układach konkurencji ten aspekt traktowany jest po macoszemu, natomiast tu widać włożoną w pracę, by przejścia od figury do figury były płynne.

Oczywiście zgodzę się, że w tym roku mieliśmy już lepsze układy taneczne, lepsze teledyski, lepsze stylizacje i lepsze piosenki. Ale to nie zmienia faktu, że każdy z elementów w wypadku "GUN" jest bardzo dobry, a całość tego projektu dzięki spójności wypada nawet nieco lepiej niż suma udanych elementów. Biorąc pod uwagę przyrodzone walory grupy - to był potencjalny hit. Niestety dziewczyny trafiają na bardzo gorący okres i załapanie się do pierwszej piątki w jakimś programie powinny policzyć sobie jako sukces. Szkoda, bo poza doborem terminu, w tym projekcie wszystko zrobiono więcej niż dobrze.


niedziela, 2 czerwca 2013

9MUSES - WILD [występy]


Obiecałem sobie, że wrócę do tematu najnowszego nagrania 9MUSES i muszę przyznać, że sam jestem zaskoczony powodem. Do tej pory głównym atutem tej grupy był wzrost i uroda dziewczyn, które gdyby nie wzięły się za śpiewanie, z powodzeniem mogłyby brykać po wybiegach. Teledysk zdawał się sugerować, że grupa dalej będzie wozić się na swoim wyglądzie, tymczasem podczas promocji dla piosenki "WILD", 9MUSES zrobiło wiele, by przekonać, że jest pełnoprawną grupą, nie gorszą od konkurencji pod względem śpiewu i tańca.

Piosenkę, teledysk i jeszcze sporo innych materiałów towarzyszących znajdziecie >>TUTAJ<<. Ja dzisiaj skupię się na występach, zaczynając od choreografii. Jednak, paradoksalnie, zacząć muszę od pokazania tanecznej wersji teledysku. I to nie dlatego, żeby pokazać jak ciekawa jest choreografia - nie, robię to dlatego, żeby pokazać jak źle wykonany i bezsensowny jest ten teledysk.



Nuda - nieciekawe stroje, brak jakiejkolwiek scenografii, ani sama choreografia nie powala, ani jej wykonanie, w dodatku kamera jest koszmarnie oddalona od grupy tylko potęgując uczucie pustki. Stroje miały chyba w założeniu podkreślać ciemne sylwetki na jasnym tle, ale efekt raczej nie służy podkreśleniu tanecznych akcentów, co najwyżej podkreśla zgrabne ciała tancerek. To samo z kamerą, której ustawienie służy dodatkowemu wydłużeniu już i tak długich nóg 9MUSES, ale nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi atrakcyjnemu zaprezentowaniu tańca. Nic więc dziwnego, że wytwórnia zdecydowała się opublikować także to nagranie.



Ten sam taniec w wykonaniu tych samych tancerek w teledysku wypada blado, podczas gdy zwykłe nagranie z treningu wygląda rewelacyjnie. Na pewno trochę w tym zasługi lepszego wykonania, bo jednak teledysk kręcono jeszcze przed debiutem utworu, podczas gdy powyższe nagranie powstało, kiedy dziewczyny miały już trochę występów na koncie. Jednak kluczem do sukcesu są tu kamera, oświetlenie i stroje. Teraz nie tylko widać symetrię, spójność i płynność układu, ale w dodatku ciepłe, punktowe oświetlenie w połączeniu z odsłoniętymi nogami i ramionami pomaga zaznaczać najbardziej efektowne części choreografi czyli dynamiczne wymachy rękami i nogami.

A jak to wypada na scenie?



Nawet nieźle, tutaj akurat wyszperałem bardzo fajną stylizację - i zespołu, i przede wszystkim sceny. Sęk w tym, że w większości wykonań powielony zostaje błąd z tanecznego teledysku - nogi i ramiona pozostają zakryte, przez co o wiele trudniej jest zwrócić uwagę na taneczne akcenty. Z drugiej strony... I tak realizatorzy tego typu programów przyzwyczaili mnie do rujnowania nawet dobrze wyeksponowanych choreografii swoją nadpobudliwą pracą kamery.

Moją uwagę przykuło jednak coś innego, popatrzcie tutaj, bo motyw się powtarza (w tym i w następnym video można podbijać jakość obrazu, co gorąco polecam, jeśli nie lubicie gapić się na piksele).



Dziewczyny próbują całą piosenkę zaśpiewać na żywo. To wbrew pozorom nie jest chleb powszedni w tego typu programach. Powiem więcej, o wiele lepsze wokalistki decydują się (lub ktoś decyduje za nie) by naprawdę duże fragmenty piosenek puszczać z taśmy. Tutaj oczywiście też w wielu miejscach czuwa stopniowany playback, a raperka (Eunji) rezygnuje z dwóch linijek tekstu, żeby dokończyć taniec, ale poza tym nawet te dziewczyny, które ze śpiewaniem wyraźnie mają kłopoty, próbują radzić sobie bez technicznego wsparcia. A i na to grupa opatentowała ciekawy sposób.



Minha, dziewczyna zdecydowanie najsłabiej radząca sobie ze śpiewaniem, wykonuje magiczną sztuczkę w trakcie swojej partii, aby odwrócić uwagę widowni. Tego jeszcze nigdy nie widziałem, ale pomysłodawcę muszę pochwalić za inwencję i ciutek życiowego szaleństwa.

Z poważniejszych spraw, oglądając te występy jeszcze jedna rzecz rzuca się w oczy. Sera jest tu wyraźnie promowana na wokalny "powerhouse" grupy. Jestem ciekaw czy wytwórnia ma dla niej jakieś solowe plany, czy też próbuje zrobić z dziewczyny twarz grupy, która pociągnie zespół do większej popularności. W każdym razie coś w jej sprawie musi się kroić, bo inaczej wytwórnia raczej nie kleciłaby takiego bonusowego nagrania z jej udziałem.



Może nie jest to najlepszy głos, jaki w życiu słyszałem, ale nie mogę Serze odmówić ani mocy, ani techniki, ani barwy - szczególnie w górnych partiach. Słucha się jej przyjemnie i z dobrze dobranym repertuarem stanowczo jest w stanie sobie poradzić bez wsparcia koleżanek. A warto chyba podkreślić, że przecież dziewczyna ma nie tylko atuty wokalne, bo urody i figury mogłaby jej pozazdrościć całkiem pokaźna rzesza piosenkarek. A nie oszukujmy się, w show-biznesie czasem łatwiej zrobić karierę bez talentu niż bez wyglądu.

POSTSCRIPTUM
Zupełnie zapomniałem dodać tutaj to nagranie, a przecież jest jak najbardziej na miejscu. Dziewczyny uczą kilku kroków z choreografii, jak zwykle są też angielskie napisy.


czwartek, 9 maja 2013

9MUSES - WILD

Okej, mam z tym kawałkiem problem. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu, wszystko spełnia kryteria by piosenka i teledysk odniosły sukces, przynajmniej mierzony miarą 9MUSES - formacji, która w hierarchii popularności ma jeszcze kilka szczebli do przebycia. A jednak gdzieś brakuje mi tego sznytu, wszystko jest zrobione po najmniejszej linii oporu, bez jakiejkolwiek dozy kreatywności, czy subtelności. Fajnie patrzy się na klip, piosenka też daje radę, szczególnie w refrenach, a jednak...



Taaaak, zacznijmy od teledysku. Jego główny atut jest oczywisty - 9MUSES. Taka jest koncepcja tego zespołu, że dziewczyny w pierwszej kolejności mają wyglądać i w tym względzie ze swoich zadań wywiązują się doskonale. Warto dodać, że w ich wypadku odpada też główny zarzut przeciwników azjatyckiej urody - średnia wzrostu w zespole to 172 cm i chyba żadna z dziewczyn nie ma mniej niż 170 cm. Chyba nie ma miejsca na Ziemi, gdzie przemarsz 9MUSES przez miasto nie sprzyjałby męskim kontuzjom karków.

Ale, że dziewczyn wyglądają... fajnie, to chyba każdy widzi. Co innego ze stylizacją, która niby im nie szkodzi, niby nawet pomaga, a jednak... Jest niewiarygodnie wtórna i mało kreatywna. Czerń, biel i czerwień - tłuczono to już tysiące razy. Oczywiście nie jest to ta ordynarna, wysoce wykontrastowana wersja tej kolorystyki, więc nie razi to tak oczu, ale jednak trudno nazwać to oryginalnym albo nawet szczególnie dobrze wykonanym.

Jak wykorzystać samą czerń i biel z o wiele lepszymi skutkami pokazała dopiero co Lee Hyori w teledysku do Miss Korea (>>TUTAJ<<), a kombinację z czerwienią w mistrzowski sposób zaprezentowały w zeszłym roku dziewczyny z EXID przy okazji teledysku do "Every Night" (>>TUTAJ<<). Polecam obejrzeć oba klipy, ale w szczególności ten drugi, który bardzo podobne zabiegi uskutecznia z o wiele większą filmową gracją. A jednak nie mogę obranej estetyki i jej prostoty policzyć na minus 9MUSES, bo jednak całość wypada atrakcyjnie i przyjemnie dla oka.

Podobnie jest z piosenką. Prosta do bólu. Klawiszowy podkład a'la pop przełomu lat 80-tych i 90-tych i nałożona na to nieco chaotyczna elektronika. Do tego wokale, które tracą nieco na spójności w zwrotkach, przede wszystkim ze względu na liczbę śpiewających wokalistek. A jednak ten jeden czy dwa wiodące akordy robią za super-klej, który spaja to wszystko w chwytliwą całość, która szczególnie dobrze sprawdza się w śpiewanych grupowo refrenach, które wręcz tryskają energią. Jedynie elektronika momentami może przyprawić o zgrzytanie zębami, ale nie jest to problem na tyle duży, by zatrzeć przebojowość piosenki.

No i dalej mam problem, bo wciąż oglądając ten klip mam to uczucie zwane przez Amerykanów "guilty pleasure". Bo ta piosenka i ten klip są proste do bólu i w dodatku wszystkie zamiary twórców od samego początku widać jak na dłoni. No i co tu dużo kryć, klip jest jednym wielkim wabiem na facetów. A jednak ja się na to wszystko nabieram, bo nie umiem odciąć się od tej prymitywnej części siebie, której ten klip i ta piosenka sprawiają niekłamaną frajdę.

Ciekaw jestem jaki będzie odbiór tego kawałka w Korei. Poprzednie tegoroczne nagranie 9MUSES - "Dolls" (>>TUTAJ<<) - radziło sobie nieźle, choć bez szału, a była to jednak piosenka o wiele bardziej "bezpłciowa". Świadczyłoby to, że grupa jednak ma jakieś grono wiernych fanów. W tej sytuacji niewykluczone, że ten klip wyniesie 9MUSES wyżej na drabinie sławy, tak jak ostatnio Girl's Day wystrzeliło znacząco w górę po równie seksownym, choć jednak chyba ciutek bardziej pomysłowym i wypieszczonym kawałku "Expect" (>>TUTAJ<<).

BONUS
Telewizyjny comeback na antenie Mcountdown.



POSTSCRIPTUM
Wersja "taneczna" klipu.



POSTSCRIPTUM 2
Z okazji powrotu dziewczyny dały specjalny mini-koncert dla fanów, a LOEN udostępnił część(?) spośród występów na swoim kanale YT i dorzucił jeszcze krótki zakulisowy wywiad.

"Dolls" - piosenka promująca pierwsze tegoroczne wydawnictwo


"Ticket" - jedno z zeszłorocznych nagrań


"Wild"

 

Wywiad

niedziela, 24 lutego 2013

9MUSES - Dolls

Kolejna w tym roku piosenka, którą całkiem świadomie olałem, bo uważałem, że nie jest dość ciekawa, żeby o niej pisać. Chociaż może to nie jest dość precyzyjne stwierdzenie. Utwór i klip nie są nudne. Jest kilka miejsc, gdzie mogę się do czegoś poprzyczepiać i kilka miejsc, za które mogę pochwalić. Sęk w tym, że całość nie wywarła na mnie ani dość dobrego wrażenia by utwór wychwalać, ani nie okazała się też dostatecznie zła, żeby zasługiwać na znęcanie się.

Dlaczego więc wracam do tego utworu? Ano, bo jeszcze bardziej nie chce grzebać mi się w czymś starszym, które może i okazałoby się ciekawsze, ale też pewnie wymagałoby ode mnie więcej myślenia przy pisaniu. To po pierwsze. Po drugie refren piosenki mignął mi kilka razy w trakcie odsłuchiwania TOP50 koreańskiego "Billboardu" i to troszeczkę zmieniło moje spojrzenie na tę piosenkę.

Doszedłem nawet do wniosku, że możliwe jest, że problem z tą piosenką leży po mojej stronie. Bo problem z "Dolls" mam jeden - ta piosenka nie jest w stanie niczym zapaść mi w pamięć, a za jej najmocniejszy punkt uważam podkład muzyczny. Sęk w tym, że słuchając samego refrenu, muszę przyznać, że jest on całkiem chwytliwy. Nie na tyle, żeby piosenka odniosła jakiś wielki sukces, ale na tyle, by ją zauważyć.



Tak jak już napisałem, najmocniejszym punktem tego nagrania jest podkład. Może nie na tyle zgrabny i zróżnicowany, aby się nim zachwycać, ale jednak zagrany na prawdziwych instrumentach, lub chociaż wysamplowany z prawdziwych instrumentów, i ogólnie przyjemnie brzmiący za sprawą dźwiękowych zapożyczeń z różnych gatunków muzycznych. Szczególnie w refrenach kompozycja przyjemnie się buja.

Problemem są natomiast nudne, monotonne wokale. O ile żywsze refreny dają radę, o tyle rozwleczone zwrotki są całkowicie jałowe - nawet rapowana sekcja jest pozbawiona wyrazu i charakteru. Nie znam 9muses na tyle, by stwierdzić, czy jest tam jakaś uzdolniona wokalistka. Jeżeli jest, to ten utwór nie pomaga w jej wyłowieniu, a całość dodatkowo pogrąża wokalna kompozycja zwrotek, która również nie wprowadza ożywienia, a nawet wręcz przeciwnie - potęguje monotonię.

Muszę też przyznać, że część mojego negatywnego podejścia do tego nagrania musi brać się z delikatnego rozczarowania. 9MUSES było mi znane przed tą piosenką - w zeszłym roku wypuściło dosyć oryginalny kawałek pod tytułem "News". Znów nie był to materiał na wielki przebój, ale coś, co jednak odznaczało się na tle konkurencji. "Dolls" to nagranie zdecydowanie bardziej konwencjonalne, szczególnie jeśli idzie o koreańską scenę muzyczną, która, przynajmniej ostatnio, lubuje się w uciekaniu się do brzmienia retro.

Od strony wizualnej też odczuwam delikatny niedosyt. Plany nie są brzydkie, kolorystyka jest nawet ciekawa, ale w klipie właściwie nic się nie dzieje. Jednocześnie choreografii jest zbyt mało żeby zastąpić akcję. No i to wrzucone na siłę aegyo. Nie wiem czemu mają służyć te przesłodzone kadry. To znaczy - wiem, ale tego nie pochwalam. Klip przez większość czasu ma całkiem rozsądną stylizację, w której miejsca na aegyo zwyczajnie nie ma. A, prawie bym zapomniał. Lens flare - powinni tego zabronić.

Mieszane uczucia mam co do tematu podgrup 9MUSES, które nazywają się bodaj "black" i "white". Bodaj, bo nie ma to najmniejszego znaczenia - dziewczyny wykonują jedną piosenkę, a różnice w strojach to dla mnie nie dość, żeby nazywać coś podgrupą i robić wokół tego szum medialny. Wiem, że aktualnie jest moda na podgrupy, ale to powinno mieć ręce i nogi. Nawet kiedy takie AOA upycha dwie podgrupy do jednej piosenki, to tam to ma jakiś sens, bo jedna podgrupa jest od tańczenia, a druga od grania na instrumentach. W wypadku 9MUSES różnicy nie ma żadnej.

A jednak, jak napisałem, odczucia mam mieszane. Nomenklatura mi się nie podoba, ale sam pomysł z podzieleniem zespołu sprawdza się na ekranie. Kadry z 4 czy 5 osobami są po prostu mniej zatłoczone i łatwiej zwrócić uwagę na pojedyncze wokalistki. Ale na podziale korzystają także te kadry, w których występuje cała dziewięcioosobowa formacja, bo te nieszczęsne "podgrupy" różnią się między sobą ubiorem, przez co i te sceny stają się ciekawsze i bardziej różnorodne.

Coś jeszcze? A tak, miałem wrzucić zdjęcie porównawcze 9MUSES i Tiny-g...

9MUSES i Tiny-g via allkpop.com

Warto w tym miejscu napomknąć, że średnia wzrostu w 9MUSES to 172cm - całkiem sporo, nie tylko jak na Azjatki. Z kolei Tiny-g swoją nazwę zyskało nie przez przypadek, dziewczyny mają średnio 153cm wzrostu. Wysoki obcas dziewczyn z 9muses też tutaj nie pomaga.