Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiestar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiestar. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

[2013][TOP 10 MV][GRUPY ŻEŃSKIE]

Część czwarta rankingu teledysków, tym razem zajmujemy się grupami żeńskimi. Podobnie jak w wypadku grup męskich, tak i tu zdecydowałem się włączyć duety i formacje, które trudno zakwalifikować jako typowe girls bandy. Starałem się też, by uroda dziewczyn nie była czynnikiem decydującym o pozycji klipu na liście, ale cóż... Jestem tylko człowiekiem

Przypomnę, że ranking to dziesięć pozycji ułożonych od miejsca ostatniego do pierwszego. Choć staram się być obiektywny, to jednak taki ranking zawsze będzie nieco osobisty i nie zdziwię się, jeśli Wasz okaże się całkiem odmienny od mojego. Podkreślę, też jeszcze raz, że dziś chodzi o teledyski, muzyka jest na drugim planie - oczywiście biorę pod uwagę jak zgrywa się ona w czasie i w nastroju z obrazem, ale nie biorę pod uwagę samej jakości kompozycji. Podobnie staram się nie przeceniać roli samego układu tanecznego, bo one także doczekają się własnego rankingu.

Zaczynamy!

Numer 10 

Tytuł: "All I Want For Christmas Is You"
Wykonawca: BH



Uzasadnienie:
Kto by pomyślał, że świąteczny teledysk zdoła znaleźć miejsce na tej liście? I to kosztem kilku propozycji, których pewnie spodziewacie się na dalszych miejscach. Co poradzić, YG Entertainment swoje teledyski kręci niesamowicie profesjonalnie, do tego nierzadko ma na nie bardzo dobre pomysły. Tym razem piękne kadry i wspaniałe oświetlenie zostały podlane nieoczekiwanie niepokojącym sosem. W efekcie do teledysku warto wracać także po świątecznej zawierusze.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 9

Tytuł: "Love Options"
Wykonawca: BESTie



Uzasadnienie:
Zaskakująco dobry klip. Teoretycznie robi wszystko według k-popowej książki, ale wykonanie trzyma naprawdę wysoki poziom - jest prosto, ale nie pusto. W przeciwieństwie do teledysków konkurencji wszystko ma tu swoje miejsce, nie ma elementów niezamierzenie głupkowatych czy nieudolnych - nawet luksusowy samochód, który w innych klipach jest, bo być musi, tutaj pełni swoją funkcję - jest elementem żartu ("Nie, wcale nie oczekuję zbyt wiele."). Właśnie aspekt humorystyczny jest tym, co dodaje całości uroku i czyni teledysk czymś więcej niż tylko solidnie wykonaną pracą rzemieślnika.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 8

Tytuł: "I Don't Know"
Wykonawca: Fiestar



Uzasadnienie:
Znów na pierwszy plan wyrasta humor. Zgranie innuendo z muzyką samo w sobie jest powalające, a biorąc pod uwagę względnie niewinne brzmienie piosenki i raczej grzeczne koreańskie teledyski, żart dodatkowo zaskakuje. Poza tym to po prostu solidny klip - dobrze wykonany, z pomysłowymi scenami, jak ta z konsolową "naparzanką", czy główna scena taneczna, która robi wrażenie swoim bajkowym klimatem. Może nie jest to teledysk, który oglądałbym po 10 razy z rzędu, ale chętnie do niego wracam.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 7

Tytuł: "Be Warmed"
Wykonawca: Davichi



Uzasadnienie:
Znów chodzi o zgranie muzyki z obrazem. Piosenka jest przyjemnie ciepła, wiosenna, a tu i ówdzie rozbrzmiewają kapiącekrople topniejącego śniegu. I teledysk to wszystko bardzo ładnie obrazuje. Plan zdjęciowy został podzielony na dwie części - jedną ciepła, drugą zimną, co podkreśla tak oświetlenie, ilość przestrzeni, ale także ubiór postaci. Do tego dochodzą wspaniale nakręcone detale powiązane z ogniem i ciepłem. Kiedy za oknem też nastanie wiosna, klip będzie się oglądało z jeszcze większą przyjemnością.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 6

Tytuł: "Catch Me If You Can"
Wykonawca: Odd Eye



Uzasadnienie:
Prosty, ale niezmiernie efektowny klip, który nie tyle zgrywa się z muzyką, co wzmacnia jej odbiór - potęguje nieco upiorny klimat nagrania, jak i wytłuszcza sam rytm i zachodzące w dżwięku zmiany. Dowód na to, że talent i pomysł są ważniejsze niż wielkie budżety.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 5

Tytuł: "Tonight"
Wykonawca: Spica



Uzasadnienie:
"Goddamn hippies" - jakby powiedział jeden z moich ulubionych fikcyjnych bohaterów i są to słowa, pod którymi podpisuję się obiema rękami. A jednak nie mogę nie docenić tego teledysku - jest po prostu świetnie wykonany, w dodatku wyróżnia się na tle tego, co towarzyszy piosenkom innych koreańskich grup. Nie jest to też oryginalność na siłę, bo teledysk znajduje silne poparcie w muzyce - lekko rockowej, niosącej ze sobą powiew świeżości, ładunek pozytywnej energii i ekscytację związaną ze zbliżającym się punktem kulminacyjnym jakiegoś okresu. Wizualnym odzwierciedleniem tych emocji i tego klimatu są dziewczyny beztrosko spędzające czas schyłku lata.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 4

Tytuł: "Jeon Won Diary"
Wykonawca: T-ara N4



Uzasadnienie:
Chyba nie ma w Korei drugiej takiej grupy jak T-ara, która tak dobrze wypadałaby wygłupiając się przed kamerami. Jeon Won Diary to co prawda projekt podgrupy T-ara N4, ale może to i lepiej, bo w teledysku widać świeże podejście do tematu. Klip ma stylizację retro (konkretniej jest to nawiązanie do serialu, który przez dwie dekady leciał w koreańskiej telewizji, piosenka wykorzystuje także fragment motywu z czołówki serialu i nawiązuje do niego tytulem i tekstem), z której słynie macierzysta formacja, ale ma także fabułę, został nakręcony w plenerze, a przy tym nie popada w skrajność teledysków typu drama, w których specjalizuje się wytwórnia CCM. To po prostu przesympatyczny teledysk, który jest czymś w rodzaju wiejskiej wersji "Gangnam Style".
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 3

Tytuł: "Gun"
Wykonawca: 9MUSES



Uzasadnienie:
Zamiast kręcić klip w kolejnym nudnym boksie, postanowiono wybrać się w plener - tylko tyle i aż tyle. Dla klipu zdiałało to cuda. Nie ma co się oszukiwać, uroda członkiń jest zdecydowanym atutem 9MUSES, ale to też trzeba umieć wykorzystać. Pomysłowe stylizacje, ciekawa lokalizacja i świetne kadry sprawiają, że klip ogląda się jak poważną sesję zdjęciową, tylko uchwyconą w ruchu. W dodatku cały ten pin-up i lekko westernowy klimat klipu znajdują poparcie w brzmieniu piosenki. Tak czy inaczej cała ta moja pisanina nie jest tak naprawdę istotna - tak naprawdę chodzi o to, że na klip świetnie się patrzy.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 2

Tytuł: "Kill Bill"
Wykonawca: Brown Eyed Girls



Uzasadnienie:
Niektóre rzeczy zaczynają się od drobiazgów. Gwizdany motyw z piosenki skojarzył się z kultowym pogwizdywaniem z nie mniej kultowego filmu "Kill Bill" Quentina Tarantino. Od tego motywu początek wzięła tak piosenka, jak i cały pomysł na teledysk oparty na kinowym klasyku. Sam klip to coś pomiędzy hołdem dla filmowego pierwowzoru i wygłupem na nim opartym. Jeżeli ktoś spodziewał się poważnej, przejmującej produkcji... To chyba nie uchwycił też ducha filmu, bo ten teledysk to taka sama zabawa inspiracjami jak film Tarantino.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.

Numer 1

Tytuł: "Missing You"
Wykonawca: 2NE1



Uzasadnienie:
Oczywisty numer jeden. O tym, że YG Entertainment robi świetne teledyski, pisałem już na początku tego tekstu. Teraz dodam tylko, że ten klip jest tak pięknie chłodny i zimowy, że bije na głowę wszystko, co pogoda zaserwowała nam tej zimy. Wszystko jest tutaj pomysłowe, przemyślane, klimatyczne i perfekcyjnie wykonane - od oświetlenia, poprzez dobór kadrów, stylizacje, na drobiazgach jak podmuchy zimowego wiatru skończywszy.
Szerszy wpis o piosence i teledysku znajdziecie >>TUTAJ<<.


Coś pominąłem, kogoś nie doceniłem?
A może po prostu macie swoją własną listę?
Zapraszam do komentowania.

piątek, 1 listopada 2013

Fiestar - I Don't Know

Powinienem był się tego spodziewać. Teledysk do debiutanckiego nagrania Fiestar - "Vista" - też był dziwny. Sęk w tym, że ta dziwność niekoniecznie mu służyła, raczej sprowadzała do rangi ciekawostki - do obejrzenia raz. Chociaż możliwe, że po prostu znów nie ja byłem tutaj grupą docelową. Tak czy inaczej, Fiestar w mojej pamięci zapisało się jako grupa z teledysku w wersji tanecznej, a nie dziwnego, trwającego ponad 5 minut klipu brnącego donikąd.

Co to dokładnie oznacza? Że Fiestar to dla mnie grupka sześciu dziewczyn przystrojona w lekkie aegyo
 - z gatunku tego niewinnego, czy naturalnego, a nie przewalonego oczojebnym różem i innymi trudnymi do zaakceptowania kolorami. W dodatku jest to grupka z niezłym potencjałem - przynajmniej kilka przyzwoitych głosów, niezłe ruchy na scenie, ale też kilka twarzy, które zwracają uwagę. Na dokładkę za dziewczynami stoi grupa LOEN (na dziś dziewczyny pracują pod szyldem Collabodadi Label, które jest częścią LOEN Entertainment, jednego z wiodących wydawców - nie mylić z wytwórniami - na koreańskim rynku fonograficznym).

Przynajmniej jest to twarz Fiestar jaką ja pamiętam i chcę pamiętać, oparta głównie na przebojowej "Viście" i jej tanecznym teledysku. Tańczącego Vadera z wersji fabularnej(?) wyparłem z pamięci, tak jak i drugi projekt tego zespołu - "We Don't Stop" - który lądował gdzieś na pograniczu kategorii przeciętny i słaby (chodzi tak o muzykę, jak i teledysk).

Zacząłem tekst od słów "Powinienem był się tego spodziewać." Jak się pewnie domyślacie, nowy klip Fiestar nawiązuje do wszystkiego tego, o czym zapomniałem i nieco zmienia moje spojrzenie na grupę. Zmienia, chociaż niekoniecznie na minus. Teledysk znowu jest dziwny, szczególnie jeżeli ktoś nie bardzo ma doświadczenie z anime i humorem pokrewnym do tego z japońskich animacji dla młodzieży, jednak w moim wypadku klip zapunktował na plus i to duży. I żeby ktoś się nie zdziwił, choć piszę o anime, to klip nie jest animowany, to miał być tylko pewien wyznacznik rodzaju humoru.



Może to zupełnie szczeniackie z mojej strony, ale nie mogę przestać śmiać się z miny gościa, kiedy zapuszcza żurawia w dekolt dziewczyny, ten obraz w połączeniu z muzycznym mostem o trochę dziecinnym, a trochę kpiącym brzmieniu, po prostu wykańcza mięśnie mojej twarzy. No i jeszcze to innuendo z Pinokiem, którego zupełnie się nie spodziewałem i do tej pory nie chce mi się wierzyć, że zostało wepchnięte do tego klipu.

Nawet trochę żałuję, że żartów tego typu nie rozciągnięto na większą część piosenki, choć pojmuję tok rozumowania stojący za tą decyzją. Nie można przesadzić i nie można zrobić teledysku, który jest tylko jednym wielkim slapstickowym żartem - choćby z racji tego, że nawet w obecnej, zachowawczej formie, w wyraźny sposób odwraca uwagę od piosenki, a nie o to chodzi. No i pozostaje też kwestia połączenia obrazu z dźwiękiem. Te sceny bez stosownej ekspozycji popartej wspomnianym wcześniej motywem muzycznym po prostu już by tak nie bawiły.

Na duży plus zasługuje też refren z kolejną prostą, ale efektowną choreografią i nieco szaloną otoczką wizualną, która nawet tutaj pasuje. Najnudniej w utworze i klipie wypadają zwrotki i o ile muzycznie nie są najgorsze, szczególnie zważywszy na konwencję całości, to wizualnie, gdyby nie ładna dziewczyna, mogłyby być trudne to przetrwania. W ogóle trzeba przyznać, że stylizacje dziewczyn są mocnym punktem tej produkcji. Wokalistki wypadają atrakcyjnie, naturalnie i niewinnie, ale i dostatecznie dojrzale, przez co całość nie trąci tym dziwnym, podejrzanym wizerunkiem azjatyckiej lolity.

Co ciekawe, rozbierając na czynniki pierwsze ten projekt nie dostaje się elementów o jakiejś nadspodziewanej jakości. Wydaje się, że w tym wypadku wartość projektu jako całości znacznie przewyższa wartość sumy poszczególnych składników. Dlaczego tak się dzieje? Sednem jest zdecydowanie pomysł - świeży, ciekawy i bardzo dobrze wdrożony, który najprościej podsumować dawnym telewizyjnym sloganem "piwo  ;)  bezalkoholowe".

Cała ta seksualna podszewka bawi mnie tym bardziej, że jest ona obecna w absolutnie wszystkich tego typu projektach, nawet tych spod znaku maniakalnego aegyo, ale tutaj ktoś postanowił zgrabnie puścić oko do widza i słuichacza, zamiast znowu wypinać pupy do kamery. Nie to żebym miał coś przeciwko tradycyjnemu wypinaniu - po prostu to zawsze coś nowego.

Co do samej piosenki, to muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony wydaje mi się bardzo prosta i ze wszech miar banalna. Z drugiej strony trudno oczekiwać, żeby była inna przy takiej konwencji. W dodatku trzeba przyznać, że w świetny sposób podkreśla nie tylko tę niewinność utworu, ale także humorystyczny charakter całości. Koniec końców muszę ocenić ją pozytwnie, bo jest sympatyczna dla ucha i łatwo wchodzi w głowę.

Jestem bardzo ciekaw jak poradzi sobie ten oryginalny koncept. Dziewczyny mają za sobą olbrzymi potencjał marketingowy - na pewno zostaną dostrzeżone, na pewno będą dostatecznie promowane. Pytanie brzmi - czy publika to kupi? Fiestar ma zaledwie kilka dni żeby przekonać do siebie widzów i słuczaczy, bo w przyszłym tygodniu ruszają promocje Miss A - jednego z topowych girls bandów. Do tego YG Entertainment zapowiada w tym miesiącu powrót przynajmniej jednego z członków Big Bang - Taeyanga, a cała rzesza dużych premier wisi w powietrzu i wszyscy zarzekają się, że zdążą jeszcze w tym miesiącu/roku.