Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norazo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norazo. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

Norazo - 야생마 / Wild horse

Czekałem, czekałem i się doczekałem. Norazo powróciło. Jeżeli znacie tę formację, to w zasadzie nie muszę już nic dodawać. Mimo to powinienem chyba w kilku zdaniach przygotować scenę pod ich występ, na wypadek osób niezaznajomionych z tematem. Bo Norazo atakujące znienacka może zabić.

Norazo to męski duet złożony z Jobina i Lee Hyuka. Śpiewają coś na pograniczu rocka, metalu i kpopu - takiego staroszkolnego kpopu, jeszcze sprzed panujących nam miłościwie SNSD, 2NE1 czy Big Bang. To już samo w sobie brzmi egzotycznie, ale na tym nie koniec, bo właściwie każda z ich piosenek, każda z kompozycji, każde z wykonań, a przede wszystkim teledysków - to coś w rodzaju żartu, przede wszystkim z muzycznych, a w szczególności kpopowych, konwencji.

Właściwie wszędzie na świecie są tacy prześmiewcy. W Polsce mieliśmy choćby Big Cyc, Anglicy mają Goldie Lookin' Chain, z USA warto wymienić Weird Al Yankovica czy Tenacious D. Oczywiście każda taka formacja ma swój własny styl i smak, kształtowany nie tylko przez gusta odbiorców, ale także przez materiał, na którym się wzorują. Właśnie dlatego, pomimo silnie rockowych inspiracji, Norazo może wydawać się bardzo, bardzo egzotyczne.



Nie, nie zdrzemnęliście się, to jest naprawdę. Osobiście uważam, że to całkiem niezła piosenka i całkiem niezły teledysk. Celem jest tutaj wywołanie "banana" na twarzy odbiorcy i w moim wypadku cel został zdecydowanie osiągnięty. Jeżeli interesuje Was tekst piosenki, odsyłam >>TUTAJ<<. Lektor z intra został zdubbingowany, natomiast angielskie tłumaczenie słów piosenki znajdziecie w opisie filmu.

Przy całej żartobliwej naturze nagrania, trzeba oddać, że refren jest chwytliwy. Głównie za sprawą stempla
rozpoznawczego Norazo, czyli pompatycznej epickości absurdalnie nieadekwatnej do obranej tematyki. Zwrotki też mają te wszystkie bliżej niesprecyzowane okrzyki, które pojawiają się w większości piosenek grupy. Jeżeli miałbym się czegoś czepiać to właśnie tego, że jest to kolejna piosenka Norazo - że sporo ich nagrań jest po prostu zrobionych na jedno - nomen omen - kopyto. Makrela, Superman - może nie są to klisze nuta w nutę, ale klimat i budowa tych kawałków wydają się bliźniaczo podobne.

Pewnie przymknąłbym na to wszystko oko, gdybym widział jakiś rozwój w obrębie formy - tak nie jest. Uważam "Wild Horse" za jeden z bardziej udanych projektów grupy, ale jednocześnie, w moim odczuciu, były już lepsze. Muzycznie zdecydowanie najciekawszą propozycją jest "Red Day", natomiast patrząc szerzej - na całe projekty - dla mnie bezkonkurencyjny jest "Superman", głównie ze względu na teledysk, ale piosenka też jest przebojowa. Oba kawałki z teledyskami i kilkoma słowami wytłumaczenia znajdziecie >>TUTAJ<<.

Jeżeli Norazo będzie promować tę piosenkę w programach telewizyjnych - a nie widzę dobrego powodu, by się powstrzymywało, promowali już wcześniej inne nagrania - to jestem bardzo ciekaw, co uda im się osiągnąć. Jeżeli idzie o stronę muzyczną, listopadowe hity na razie nie robią dużego wrażenia - ani Miss A z "Hush" (>>TUTAJ<<), ani Taeyang z "Ringa Linga"(>>TUTAJ<<) nie zrobili dość, by nazwać ich zdecydowanymi faworytami konfrontacji. Norazo w ojczyźnie jest dobrze znane także mainstreamowym odbiorcom, niedawno wygrali jeden z odcinków Immortal Song, a to jednak spore wyróżnienie.

środa, 16 stycznia 2013

Norazo - Superman + Red Day

W koreańskiej branży muzycznej istnieje coś takiego jak teledysk w wersji dramatycznej. Jest to przeważnie kilku lub kilkunanstominutowy klip opowiadający pewną zwartą fabułę, któremu towarzyszy muzyka. Jest to forma nieco bardziej rozbudowana od tradycyjnego teledysku, a losy bohaterów rzadko kiedy kończą się happy endem. Najczęstsze tematy to miłość i śmierć. W tworzeniu podobnych klipów przoduje wytwórnia CCM (Core Contents Media), a mniej i bardziej udane przykłady jej twórczości opisywałem już >>TUTAJ<< , >>TUTAJ<< i >>TUTAJ<<.

W wypadku "Be With You" grupy The SeeYa, piosenka całkiem dobrze komponowała się z obrazem i od strony tekstu, i od strony muzycznej. W wypadku teledysków grupy SPEED, oba miały niewiele wspólnego ze śpiewanymi słowami, a w wypadku klipu opisywanego wczoraj, nawet muzyka pasowała do obrazu jak skwarki do sałatki wegetariańskiej.

W kategorii muzyczna satyra, królem koreańskiej sceny wcale nie jest PSY, lecz duet Norazo składający się z Lee Hyuka i Jobina - samozwańczych renegatów rocka,  którzy grając utwory na dziwnym pograniczu popowej elektroniki, rocka, a nawet metalu, przede wszystkim dobrze się bawią parodiując otaczający świat i wyśpiewując jedne z dziwniejszych tekstów piosenek, jakie spotkacie.

Z pierwszym albumem debiutowali w 2005 roku i od tamtej pory siłą rzeczy musieli też poruszyć temat łzawych teledysków, które nijak się mają do lecących w tle piosenek. Ich odpowiedź z 2009 roku wygląda następująco:



Tak, to są prawdziwe słowa tego utworu. Tak, to jest teledysk przygotowany z myślą o tej piosence. Tak, ludzie na pogrzebie robią "nanananana". Tak, aktorzy z powagą odgrywają swoje role, jednocześnie udając śpiewanie kolejnych absurdalnych wersów. Tak, list pozostawiony w samochodzie to nic innego jak spisane słowa piosenki. Tak, ta piosenka stała się w Korei wielkim przebojem i do tej pory często nawet inni wykonawcy sięgają po nią na koncertach. Tak, na potrzeby wykonań na żywo dołożono do niej głupkowatą choreografię.



Porąbane? Fajne? No to na dokładkę dorzucę jeszcze z ostatniego albumu nagranie pod tytułem 빨간날 albo po polsku "Szkarłatny dzień", a chodzi po prostu o dzień ustawowo wolny od pracy. Uprzedzam, kawałek uzależnia, a Lee Hyuk pokazuje w nim nawet niezły głos. No i ta butelka coli... Dla własnego dobra postarajcie się ją zignorować.