Kilka dni temu obiecałem zająć się klipami BESTie i Girls' Generation i choć obecnie muzycznie (i wizualnie) jestem owładnięty powrotem 2NE1, to moja głupia natura nakazuje mi zachować chronologię i wrócić do opuszczonych piosenek zanim zajmę się tym, co naprawdę interesujące.
Hm, no właśnie, klipy odłożyłem na bok licząc, że z czasem moja sympatia do nich wzrośnie. I tak się faktycznie stało. Pisząc teraz konkretniej o powrocie BESTie, nie uważam, żeby "Thank You Very Much" było piosenką złą, czy nawet rozczarowującą, ba można w niej znaleźć sporo dobrego i z całą pewnością jest na swój sposób interesująca. A jednak na tle koleżanek z YG Entertainment po prostu trudno nie wypaść banalnie.
A właśnie banał jest moim bodaj największym zarzutem pod adresem "Thank You Very Much". Drugim jest chaos, który sprawia, że decyzje przemyślane i trafione mieszają się z... przemyślanymi i być może także trafionymi, a jednak całkiem sprzecznymi, z tym co ustanowiono wcześniej. A jednak ciągle sprawiającymi wrażenie konsekwencji. Już teraz wiem, że trudno będzie mi zwięźle przedstawić problem tego projektu, bo mnóstwo tu sprzeczności i decyzji, które choć zdają się być poparte jakimś rozumowaniem, to efekt końcowy pozostaje trudny do zrozumienia. A przy tym mimo wszystko pozytywny.
Dobrze, spróbuję ułożyć to w jakiś spójny wywód. Jako punkt zaczepienia wybrałem piosenkę, bo jedna jej cecha w pewnym sensie definiuje cały projekt, a zarazem to od pioseki wychodzą niemal wszystkie sprzeczności. To całkiem przyjemny kawałek, który wprawdzie zaczyna się niepozornie, ale w żadnym momencie nie razi uszu, a w refrenach nabiera prawdziwego rozmachu i słucha mi się go z prawdziwą przyjemnością.
Kompozycja to ewolucyjny progres w twórczości producenckiej grupy Double Kick - choćby refreny nie pozostawiają wątpliwości kto napisał ten utwór - a jednak instrumentarium, złożonośc kompozycji, jej płynność - w tych względach widzę progres i jestem nawet zdziwiony, że tak dobrą piosenkę oddano w ręce właśnie BESTie, a nie którejś z bardziej rozpoznawalnych grup.
Na dowód moich słów najlepiej porównać sobie to nagranie z hitem grupy Sistar sprzed blisko dwóch lat - "Loving U" (>>TUTAJ<<) - także dziełem Double Kick. Piosenki wydają się bliźniaczo podobne, a jednak to nagranie BESTie moim zdaniem prezentuje wyższą jakość - i chodzi mi tu przede wszystkim o sferę kompozycji, bo do wykonania jeszcze wrócę. Tak czy inaczej, po obejrzeniu klipu do "Loving U" pierwszy problem "Thank You Very Much" staje się dosyć oczywisty.
To jest piosenka dobra na lato, a nie na schyłek zimy. Po prostu klimat tej muzyki prosi się o wsparcie ze strony ciepłego, nocnego powietrza i wakacyjnego luzu. Może gdyby nie było "Loving U" skojarzenie nie byłoby aż tak silne... Ale "Loving U" było, więcej było wielkim hitem - nie można liczyć na to, że ktoś trzymający dłoń na kpopowym pulsie, nie będzie znał tamtej piosenki. Oczywiście, wytwórnia starała się ten aspekt projektu zatuszować i teledysk nie ma nic wspólnego z wakacjami...
I to tworzy pierwszą sprzeczność. Tak się składa, że swój wpis o "Loving U" spłodziłem w samym sercu mroźnej zimy i wtedy paradoksalnie zachwalałem taką ciepłą odskocznię od mrozu za oknem. Sęk w tym, że tam w parze z letnią piosenką szedł gorący teledysk. W wypadku nagrania BESTie, teledysk jest dziwny i w gruncie rzeczy dosyć nijaki, choć widać, czemu podjęto poszczególne decyzje. Ale do teledysku wrócę za moment.
Najpierw jeszcze trochę o piosence, konkretniej o jej tekście. Dosyć rozsądne angielskie tłumaczenie jest dołączone do klipu (trzeba mieć włączone napisy). Nie chcę wnikać w szczegóły tekstu, chcę natomiast zaakcentować, że kierunek obrany przez wytwórnię dla tej grup staje się coraz bardziej wyraźny. Tekst jest skierowany wybitnie do żeńskiej części publiki i z każdą kolejną premierą BESTie, wydaje się, że właśnie do tego zmierza wizerunek grupy.
Co ciekawe, BESTie zaczynało z dosyć koszmarnym wizerunkowo "Pit-a-pat", które koncentrowało się na dziewczynach wypinających tyłki do kamery. Wtedy wydawało się, że grupa będzie tworzyć pod dyktando męskich gustów i będzie jej zdecydowanie bliżej do Sistar, a nie KARA czy Hello Venus. Zresztą trudno nie zauważyć, że sam skład osobowy dobierano pod męskie gusta - trudno uznać za przypadek fakt, że dziewczyny mają wyjątkowo zgrabne, długie nogi, co przecież dla Azjatek nie jest cechą szczególnie powszechną.
Pora wrócić do teledysku i zacząć wytykać te wszystkie niekonsekwencje i sprzeczności, o których pisałem wyżej. Brak letniej atmosfery, którą zastąpiono wieczornym wypadem na miasto, już wspominałem. Dla mnie to kompletnie nie działa, jest dziwne i nie pasuje do piosenki. Cała koncepcja wizualna - od początku do końca - wydaje się przemyślana, ale po prostu niedopasowana do nagrania.
Ponieważ BESTie stara się trafić do żeńskiej częśći publiczności, klip koncentruje się na wygłupach dziewczyn, nieprzyzwoitej ilości różu i szeroko pojętym aegyo. W wypadku poprzednich piosenek grupy "Love Options" (>>TUTAJ<<) i "Zzang Christmas" (>>TUTAJ<<) takie podejście się sprawdzało, bo aegyo nie było przesadne, wizerunek był spójny, a dowcip teledysków zgrany z dowcipem w muzyce i tekście. W "Thank You Very Much" utrzymano kurs, tylko zapomniano zabrać świeży ładunek - co z tego, że okręt zmierza w dobrym kierunku, skoro płynie pusty.
Ale najgorsze jest chyba to, że projekt prześladuje widmo pierwotnego zamysłu formacji. Pomimo tego, że teledysk jak może, stara się być śmieszny i uroczy, że nieomal wcale nie eksponuje walorów dziewczyn, to jednak wystarczyło wcisnąć dziewczyny w nieco bardziej obcisłe stroje i odsłonić im nogi, żeby całość zatrzęsła się w posadach od niekonsekwencji. Kamera stara się nie eksponować tego, że dziewczyny wyglądają seksownie. Nie ma nawet jednej sceny, która ostentacyjnie eksponowałaby nogi - czy coś innego ;). Ale przy takich figurach, ubrane w skórę - te dziewczyny nie mają możliwości wyglądać słodko i niewinnie.
I ktoś powie, że taki był zamiar, że połowa konceptu miała być aegyo, połowa seksowna. Sęk w tym, że tutaj ani jedna połowa nie chce do końca zadziałać, ani druga. Aegyo jest po prostu miałkie, nawet jak na aegyo, a wmieszanie w to wszystko czerni i skór tylko pogarsza sprawę. Ale seksowna część konceptu też nigdy nie odpala, bo ilość różu, wygłupów i fakt, że kamera ostentacyjnie unika podkreślania walorów dziewczyn, sprawiają, że zamiast przekazu podprogowego, wychodzą szumy na wizji.
Żeby nie było za prosto, w tym projekcie jest coś ewidentnie seksownego - choreografia. I okej, teraz te stroje o wiele lepiej pasują do obrazu, chociaż to cukierkowe tło w wypadku tego występu zdecydowanie nie pomaga. Niestety, nawet pomoc w postaci lepszego tła nie zmieni jednej rzeczy. Ta choreografia im bardziej koncentruje się na dziewczynach wypinających, co tam mają najlepszego, tym mniej pasuje do piosenki, bo w tej kompozycji po prostu nie mtego szpona, który uzasadniałby jakieś sceniczne ekscesy.
Kończąc, obiecałem wrócić do kwestii wykonania. Wcześniej pisałem, że kompozycja brzmi jak ulepszona wersja "Loving U". Ten progres w jakości brzmienia, to nie tylko zasługa kompozycji. Brzmi to może jak bluźnierstwo, ale BESTie zaśpiewało swoją piosenkę lepiej niż Sistar, choć to bardziej znana grupa ma po swojej stronie Soyou i Hyorin. Rzecz sprowadza się do tego, że Sistar w "Loving U" dało się wcisnąć w tę paskudną cukierkowatą tonację, podczas gdy UJi - główny wokal BESTie - pozostała przy pełniejszym głosie i nadała temu kawałkowi mocy.
Wspomnę jeszcze, że przy okazji poprzednich wpisów poświęconych tej grupie, domagałem się żeby UJi dostała szansę w Immortal Song - i jeżeli ktoś przegapił - wkrótce potem w Korei doszli do podobnego wniosku. Z efektami możecie zapoznać się >>TUTAJ<<. Natomiast poniżej dorzucam jeszcze UJi wykonującą oskarowy hit "Let It Go" z disneyowskiej animacji "Frozen". Piosenka robi wielką furorę także w Korei i kto żyw i ma mikrofon pod ręką, nagrywa swoją wersję - kilka najciekawszych, jak i amerykański oryginał, znajdziecie >>TUTAJ<<. Co do wykonania UJi, poza -nomen omen - ciepłą barwą, warto zwrócić uwagę, że dziewczyna nie kaleczy angielskiego.
Kończąc ten przydługi wpis, który powstawał na raty ze względu na to, że ustępująca zima zdążyła mnie jeszcze wepchnąć do łózka, powrót BESTie w żadnym razie nie jest klapą. Piosenka jest sympatyczna, tak jak i teledysk, a jednak całość wydaje się mało spójna i fatalnie wymierzona jeśli idzie o czas. Chodzi nie tylko o to, że utwór sprzedałby się zdecydowanie lepiej latem, ale głównie o konkurencję. 2NE1 i Girls' Generation - dwie największe formacje na rynku - BESTie to obiecująca formacja, ale żeby mierzyć się z takimi rywalkami, jest dla nich jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UJi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UJi. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 marca 2014
niedziela, 22 grudnia 2013
Immortal Song: UJi - 한걸음 더 / One Step Closer
Kpop wciągnął mnie z kilku różnych powodów. Jednym z głównych są oczywiście koreańskie dziewczyny wyglądające zabójczo przed kamerami, szczególnie w tańcu, do tego nierzadko dysponujące naprawdę ciekawymi głosami. Gdzieś tam wśród tych powodów czają się na pewno też ciekawe piosenki i teledyski, chociaż dzisiaj akurat nie o tym.
Innym elementem kpopu, który tak bardzo mnie pociąga jest koreańska miłość do muzyki, a przynajmniej jej pozory, które do mnie docierają. Choć oczywiście ogólny stosunek Koreańczyków do ich własnej popowej sceny nie może być mierzony miarą komentarzy internetowych fanów i pisków fanek i fanów zebranych na koncertach, to jednak sama ilość miejsca poświęconego tej branży przez telewizję oszałamia, szczególnie porównana z niemuzyczną paszą którą karmi się Polaków.
Niemal każdy kanał (mam na myśli duże, ogólnodostępne kanały KBS, MBC, SBS czy Mnet) ma talk-show poświęcony gwiazdom kpopu - "Weekly Idol", "Beatles Code", "Radio Star" - to te które ja kojarzę z internetu, a jestem przekonany, że jest ich więcej. Podobnie każda szanująca się stacja ma w tygodniu duży program z występami gwiazd - "MCountdown", "Inkigayo", "Music Bank", "Music Core" i "Show Champion".
Ale na tym nie koniec, bo są naturalnie wszelkiego rodzaju muzyczne talent-show znane także z polskiej telewizji, są muzyczne teleturnieje. Są też w końcu programy - cóż - muzyczne i to w dużej liczbie. Ja wymienię "Yoo Hee Yeol's Sketchbook", gdzie wykonawcy dostają trochę miejsca dla siebie - mówią o swojej muzyce i karierze, ale także występują, nie tylko z płytowym repertuarem. Program często przynosi ciekawe covery muzyki światowej.
Jednak programem, do którego zmierzam od samego początku tej wyliczanki jest "Immortal Song". Każdy odcinek dedykowany jest jakiemuś motywowi, czy będzie to gatunek w muzyce, czy jakiś okres, czy też repertuar jakiegoś wykonawcy lub kompozytora - nie jest to aż tak istotne. Najważniejsze jest to, co dzieje się na scenie - występy najlepszych kpopowych wokali w odmienionych, nierzadko nie do poznania, coverach dawnych hitów. Zabawa muzyką w najczystszej postaci.
Jednak cały tekst zacząłem nie od wyliczania programów telewizyjnych, a wyliczania rzeczy, które przyciągnęły mnie do kpopu. Ważnym punktem na tej liście jest dziwne poczucie, że gdzieś tam po drugiej stronie globu ludzie myślą tak jak ja. Nie tak dawno temu pisałem o piosence BESTie "Love Options" (>>TUTAJ<<) i tekst kończyłem zastanawiając się jak pierwsza wokalistka formacji - UJi - poradziłaby sobie w "Immortal Song". Tydzień temu dziewczyny zaprezentowały kawałek "Zzang Christmas" (>>TUTAJ<<) i występu UJi zacząłem się domagać.
Nie minął tydzień i występ dostałem.
Piosenka jak piosenka. Biorąc pod uwagę, że miałem spore oczekiwania, trudno żebym został powalony tym wykonaniem, choć zdecydowanie UJi zapunktowała na plus. Spora elastyczność w głosie pozwoliła jej dodać tu i ówdzie nieco smaczków. Trzeba też podkreślić, że choć w branży krąży od wielu lat, to wciąż jest to młoda dziewczyna w dodatku pozbawiona scenicznego obycia równego choćby nawet niektórym jej rówieśnicom.
Trzeba też dodać, że dla mnie osobiście problemem była przede wszystkim sama piosenka, która nie wydaje się ciekawym punktem wyjścia. Oryginał w wykonaniu Yoon Sanga (osadzę dalej w tekście) po prostu w żaden sposób nie jest efektowny i choć nowa aranżacja próbowała wydobyć nieco iskry z tej piosenki, to pewnych rzeczy nie była w stanie przeskoczyć. Ot udało się przerobić dość spokojną piosenkę w coś względnie energetycznego, ale także za cenę odcięcia się od oryginalnego nastroju.
A jednak sam występ wypadł bardzo pozytywnie, bo nie dość, że UJi zaśpiewała po prostu dobrze, to pojawiając się solo na scenie pewien inny jej atut stał się tym bardziej oczywisty. Cała czwórka dziewczyn z BESTie ma fajne nogi, więc podczas grupowych scen nogi UJi nie rzucają się aż tak bardzo w oczy. Ale tutaj dziewczyna i jej kończyny dolne były w centrum uwagi przez dobre cztery minuty i... Co ja się będę rozpisywał na ten temat, lepiej obejrzyjcie sobie występ jeszcze raz.
Inną sprawą są reakcje panów w studiu - nie chodzi mi o widownię, czy samego Yoon Sanga oglądającego występ, a o tych wszystkich prowadzących i gości programu na tyłach. To jest mój jedyny zarzut odnośnie "IS", bo ich reakcje zawsze wypadają jak wyreżyserowane. Mam nawet wrażenie, że nie są nagrywane w trakcie wykonań, tylko całkiem osobno. Siedzi reżyser z kamerzystą naprzeciwko każdego petenta i każą mu stroić miny do kamery - tak sobie wyobrażam, że to się odbywa.
Tak czy inaczej już zdążono ochrzcić UJi nową Hyorin, czy też nową Ailee tego programu, bo warto przypomnieć, że obie piosenkarki na początku kariery bardzo aktywnie uczestniczyły w nagraniach, w ten sposób właśnie przebijając się do świadomości szerszego grona odbiorców. Z jednej strony UJi i BESTie z całą pewnością przydałaby się taka promocja, z drugiej strony myślę, że i "IS" ma interes w promowaniu tej dziewczyny, bo od kiedy jej dwie wymienione przed chwilą koleżanki na scenie programu goszczą okazjonalnie, notowania programu zaczęły pomału spadać.
Mówiąc o BESTie, myślę, że całkiem na miejscu będzie wstawić występ grupy z "Zzang Christmas". Przede wszystkim dlatego, że w znakomitej części piosenkę wykonuje sama UJi, ale także dlatego, że obok występu wokalistki w "Immortal Song", telewizyjny występ z "Zzang Christmas" także znajdował się na mojej przedświątecznej liście życzeń.
To jeszcze na zakończenie obiecane "One Step Closer" w wykonaniu Yoon Sanga.
Innym elementem kpopu, który tak bardzo mnie pociąga jest koreańska miłość do muzyki, a przynajmniej jej pozory, które do mnie docierają. Choć oczywiście ogólny stosunek Koreańczyków do ich własnej popowej sceny nie może być mierzony miarą komentarzy internetowych fanów i pisków fanek i fanów zebranych na koncertach, to jednak sama ilość miejsca poświęconego tej branży przez telewizję oszałamia, szczególnie porównana z niemuzyczną paszą którą karmi się Polaków.
Niemal każdy kanał (mam na myśli duże, ogólnodostępne kanały KBS, MBC, SBS czy Mnet) ma talk-show poświęcony gwiazdom kpopu - "Weekly Idol", "Beatles Code", "Radio Star" - to te które ja kojarzę z internetu, a jestem przekonany, że jest ich więcej. Podobnie każda szanująca się stacja ma w tygodniu duży program z występami gwiazd - "MCountdown", "Inkigayo", "Music Bank", "Music Core" i "Show Champion".
Ale na tym nie koniec, bo są naturalnie wszelkiego rodzaju muzyczne talent-show znane także z polskiej telewizji, są muzyczne teleturnieje. Są też w końcu programy - cóż - muzyczne i to w dużej liczbie. Ja wymienię "Yoo Hee Yeol's Sketchbook", gdzie wykonawcy dostają trochę miejsca dla siebie - mówią o swojej muzyce i karierze, ale także występują, nie tylko z płytowym repertuarem. Program często przynosi ciekawe covery muzyki światowej.
Jednak programem, do którego zmierzam od samego początku tej wyliczanki jest "Immortal Song". Każdy odcinek dedykowany jest jakiemuś motywowi, czy będzie to gatunek w muzyce, czy jakiś okres, czy też repertuar jakiegoś wykonawcy lub kompozytora - nie jest to aż tak istotne. Najważniejsze jest to, co dzieje się na scenie - występy najlepszych kpopowych wokali w odmienionych, nierzadko nie do poznania, coverach dawnych hitów. Zabawa muzyką w najczystszej postaci.
Jednak cały tekst zacząłem nie od wyliczania programów telewizyjnych, a wyliczania rzeczy, które przyciągnęły mnie do kpopu. Ważnym punktem na tej liście jest dziwne poczucie, że gdzieś tam po drugiej stronie globu ludzie myślą tak jak ja. Nie tak dawno temu pisałem o piosence BESTie "Love Options" (>>TUTAJ<<) i tekst kończyłem zastanawiając się jak pierwsza wokalistka formacji - UJi - poradziłaby sobie w "Immortal Song". Tydzień temu dziewczyny zaprezentowały kawałek "Zzang Christmas" (>>TUTAJ<<) i występu UJi zacząłem się domagać.
Nie minął tydzień i występ dostałem.
Piosenka jak piosenka. Biorąc pod uwagę, że miałem spore oczekiwania, trudno żebym został powalony tym wykonaniem, choć zdecydowanie UJi zapunktowała na plus. Spora elastyczność w głosie pozwoliła jej dodać tu i ówdzie nieco smaczków. Trzeba też podkreślić, że choć w branży krąży od wielu lat, to wciąż jest to młoda dziewczyna w dodatku pozbawiona scenicznego obycia równego choćby nawet niektórym jej rówieśnicom.
Trzeba też dodać, że dla mnie osobiście problemem była przede wszystkim sama piosenka, która nie wydaje się ciekawym punktem wyjścia. Oryginał w wykonaniu Yoon Sanga (osadzę dalej w tekście) po prostu w żaden sposób nie jest efektowny i choć nowa aranżacja próbowała wydobyć nieco iskry z tej piosenki, to pewnych rzeczy nie była w stanie przeskoczyć. Ot udało się przerobić dość spokojną piosenkę w coś względnie energetycznego, ale także za cenę odcięcia się od oryginalnego nastroju.
A jednak sam występ wypadł bardzo pozytywnie, bo nie dość, że UJi zaśpiewała po prostu dobrze, to pojawiając się solo na scenie pewien inny jej atut stał się tym bardziej oczywisty. Cała czwórka dziewczyn z BESTie ma fajne nogi, więc podczas grupowych scen nogi UJi nie rzucają się aż tak bardzo w oczy. Ale tutaj dziewczyna i jej kończyny dolne były w centrum uwagi przez dobre cztery minuty i... Co ja się będę rozpisywał na ten temat, lepiej obejrzyjcie sobie występ jeszcze raz.
Inną sprawą są reakcje panów w studiu - nie chodzi mi o widownię, czy samego Yoon Sanga oglądającego występ, a o tych wszystkich prowadzących i gości programu na tyłach. To jest mój jedyny zarzut odnośnie "IS", bo ich reakcje zawsze wypadają jak wyreżyserowane. Mam nawet wrażenie, że nie są nagrywane w trakcie wykonań, tylko całkiem osobno. Siedzi reżyser z kamerzystą naprzeciwko każdego petenta i każą mu stroić miny do kamery - tak sobie wyobrażam, że to się odbywa.
Tak czy inaczej już zdążono ochrzcić UJi nową Hyorin, czy też nową Ailee tego programu, bo warto przypomnieć, że obie piosenkarki na początku kariery bardzo aktywnie uczestniczyły w nagraniach, w ten sposób właśnie przebijając się do świadomości szerszego grona odbiorców. Z jednej strony UJi i BESTie z całą pewnością przydałaby się taka promocja, z drugiej strony myślę, że i "IS" ma interes w promowaniu tej dziewczyny, bo od kiedy jej dwie wymienione przed chwilą koleżanki na scenie programu goszczą okazjonalnie, notowania programu zaczęły pomału spadać.
Mówiąc o BESTie, myślę, że całkiem na miejscu będzie wstawić występ grupy z "Zzang Christmas". Przede wszystkim dlatego, że w znakomitej części piosenkę wykonuje sama UJi, ale także dlatego, że obok występu wokalistki w "Immortal Song", telewizyjny występ z "Zzang Christmas" także znajdował się na mojej przedświątecznej liście życzeń.
To jeszcze na zakończenie obiecane "One Step Closer" w wykonaniu Yoon Sanga.
wtorek, 17 grudnia 2013
BESTie - 짱 크리스마스 / Zzang Christmas (feat. Yoon Se Yoon)
Końcówka mijającego roku w kpopie wydaje się niezwykle intensywna i nawet zbliżająca się świąteczna zawierucha nie pozwala wydawcom zwolnić tempa. Tylko dzisiaj pojawiło się kilka ciekawych pozycji, którym warto poświęcić kilka słów. Niestety niespecjalnie mam czas i ochotę dłubać prz\y każdym z tych kawałków, więc musiałem dokonać pewnej selekcji w nadziei, że jutro nie przyniesie kolejnego worka kpopowych prezentów.
Ten tekst, nie jest dzisiejszym daniem głównym, a piosenka została wybrana po części dlatego, że bez żalu mogę spłodzić o niej krótki tekst i zająć się premierą dla mnie istotniejszą. Ale nie jest też tak, że ta piosenka to zwykły zapychacz. W tegorocznym wysypie przedświątecznych nagrań, w moim odczuciu "Zzang Christmas" jest po prostu jedną z najlepszych i najciekawszych propozycji.
Trzecim głównym przyczynkiem do powstania tego tekstu są dziewczyny wykonujące piosenkę. BESTie to tegoroczne debiutantki, które zainteresowały mnie ostatnio swoim "Love Options" (>>TUTAJ<<). Przy okazji tego nagrania nie szczędziłem formacji, a szczególnie jednej z piosenkarek, ciepłych słów i myślę, że dobrze będzie pójść za ciosem, bo pomimo typowo świątecznego charakteru, ta piosenka może być istotna dla BESTie.
Co podoba mi się w tym nagraniu? Przede wszystkim to, że nie kryje się ze swoją świątecznością, nie używa jej jako dodatku, nie sili się na ukrywanie swojej tożsamości. W wypadku wielu innych tegorocznych propozycji na te kilkanaście szalonych dni zakupów, przygotowań itd. ten aspekt nie jest tak oczywisty. Wszyscy próbują albo nagrać normalną piosenkę ze świątecznymi elementami, albo nagrywają jakąś przekombinowaną kolaborację wszystkich artystów wytwórni. "Zzang Christmas" na tym tle bardzo pozytywnie wyróżnia się swoją przejrzystą tożsamością.
A jednak wciąż uważam, że ta piosenka jest dość istotna dla samego BESTie - nie tylko dlatego, że wydaje się udana. Żartobliwy charakter tak tekstu, jak i teledysku, zaczyna wyznaczać pewien kierunek dla formacji, bo "Love Options" było nacechowane podobnym, udanym humorem. Trudno nie uśmiechnąć się na widok sceny z kurtką czy z prezentami. Polecam też zajrzeć >>TUTAJ<<, gdzie znajdziecie angielskie tłumaczenie piosenki, ciutek sprawniejsze niż to LOEN-u.
Co do teledysku, to z jednej strony podoba mi się, bo jest żywy, kolorowy, wesoły i żartobliwy. A jednak wydaje się najsłabszym punktem tego projektu. Sam pomysł jest dobry, bo prostota w niczym mi tutaj nie przeszkadza - wręcz wydaje się istotnym elementem klipu, nadającym mu lekkiego charakteru, luzu i braku spięcia. Natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sama produkcja odbyła się nieco po kosztach. A przynajmniej, że inwestując trochę więcej sił, zasobów i czasu, można było uczynić ten teledysk bardziej dopieszczonym, wypolerowanym. A tak niektóre efekty są bardzo, bardzo surowe.
Sama piosenka ma wszystko, czego oczekuję po tego typu nagraniu, a nawet więcej. Jest żwawa, pogodna, nie przynudza, ale nie jest też nadmiernie skomplikowana - po prostu przyjemna do słuchania. Nawet jeśli po świętach będzie wydawać się mocno przeterminowana, to teraz nie miałbym nic przeciwko, gdyby bombardowała mnie z głośników, czy to tych radiowych, czy to tych sklepowych. Po prostu znaczną część konkurencji zostawia w tyle.
Na pewno istotna jest w tym wszystkim rola UJi. Już przy okazji poprzedniego tekstu o grupie pisałem o jej nieudanej przygodzie z JYP Entertainment i o tym jak los okradł nas z potencjalnie bezkonkurencyjnego tercetu UJi, Hyorin, Jieun. Z każdą kolejną piosenką BESTie poczucie straty jest większe i nie mogę się doczekać, kiedy ta wokalistka dostanie kawałek sceny tylko dla siebie, choćby w "Immortal Song". W "Zzang Christmas" dostała trochę więcej swobody i efekt jest niezmiernie, cóż, efektowny. Sama UJi to dostateczny powód by śledzić dalsze losy formacji, choć i pozostałe dziewczyny prezentują się sympatycznie i widać, że póki co wytwórnia traktuje je możliwie równo.
Zdecydowanie kciuk w górę dla BESTie za to nagranie, bodaj pierwsze w tym roku prawdziwie świąteczne. Jednoczęsnie trudno nie zauważyć, że dziewczyny w teledysku trochę pląsają i są to pląsy powiązane z piosenką, więc mam nadzieję, że oznacza to także występy w programach muzycznych. Właściwie jedyne, czego możnaby żałować to termin premiery. Do świąt pozostało już niewiele czasu, a jak pisałem, po świętach piosenka dość szybko się przeterminuje.
Ten tekst, nie jest dzisiejszym daniem głównym, a piosenka została wybrana po części dlatego, że bez żalu mogę spłodzić o niej krótki tekst i zająć się premierą dla mnie istotniejszą. Ale nie jest też tak, że ta piosenka to zwykły zapychacz. W tegorocznym wysypie przedświątecznych nagrań, w moim odczuciu "Zzang Christmas" jest po prostu jedną z najlepszych i najciekawszych propozycji.
Trzecim głównym przyczynkiem do powstania tego tekstu są dziewczyny wykonujące piosenkę. BESTie to tegoroczne debiutantki, które zainteresowały mnie ostatnio swoim "Love Options" (>>TUTAJ<<). Przy okazji tego nagrania nie szczędziłem formacji, a szczególnie jednej z piosenkarek, ciepłych słów i myślę, że dobrze będzie pójść za ciosem, bo pomimo typowo świątecznego charakteru, ta piosenka może być istotna dla BESTie.
Co podoba mi się w tym nagraniu? Przede wszystkim to, że nie kryje się ze swoją świątecznością, nie używa jej jako dodatku, nie sili się na ukrywanie swojej tożsamości. W wypadku wielu innych tegorocznych propozycji na te kilkanaście szalonych dni zakupów, przygotowań itd. ten aspekt nie jest tak oczywisty. Wszyscy próbują albo nagrać normalną piosenkę ze świątecznymi elementami, albo nagrywają jakąś przekombinowaną kolaborację wszystkich artystów wytwórni. "Zzang Christmas" na tym tle bardzo pozytywnie wyróżnia się swoją przejrzystą tożsamością.
A jednak wciąż uważam, że ta piosenka jest dość istotna dla samego BESTie - nie tylko dlatego, że wydaje się udana. Żartobliwy charakter tak tekstu, jak i teledysku, zaczyna wyznaczać pewien kierunek dla formacji, bo "Love Options" było nacechowane podobnym, udanym humorem. Trudno nie uśmiechnąć się na widok sceny z kurtką czy z prezentami. Polecam też zajrzeć >>TUTAJ<<, gdzie znajdziecie angielskie tłumaczenie piosenki, ciutek sprawniejsze niż to LOEN-u.
Co do teledysku, to z jednej strony podoba mi się, bo jest żywy, kolorowy, wesoły i żartobliwy. A jednak wydaje się najsłabszym punktem tego projektu. Sam pomysł jest dobry, bo prostota w niczym mi tutaj nie przeszkadza - wręcz wydaje się istotnym elementem klipu, nadającym mu lekkiego charakteru, luzu i braku spięcia. Natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sama produkcja odbyła się nieco po kosztach. A przynajmniej, że inwestując trochę więcej sił, zasobów i czasu, można było uczynić ten teledysk bardziej dopieszczonym, wypolerowanym. A tak niektóre efekty są bardzo, bardzo surowe.
Sama piosenka ma wszystko, czego oczekuję po tego typu nagraniu, a nawet więcej. Jest żwawa, pogodna, nie przynudza, ale nie jest też nadmiernie skomplikowana - po prostu przyjemna do słuchania. Nawet jeśli po świętach będzie wydawać się mocno przeterminowana, to teraz nie miałbym nic przeciwko, gdyby bombardowała mnie z głośników, czy to tych radiowych, czy to tych sklepowych. Po prostu znaczną część konkurencji zostawia w tyle.
Na pewno istotna jest w tym wszystkim rola UJi. Już przy okazji poprzedniego tekstu o grupie pisałem o jej nieudanej przygodzie z JYP Entertainment i o tym jak los okradł nas z potencjalnie bezkonkurencyjnego tercetu UJi, Hyorin, Jieun. Z każdą kolejną piosenką BESTie poczucie straty jest większe i nie mogę się doczekać, kiedy ta wokalistka dostanie kawałek sceny tylko dla siebie, choćby w "Immortal Song". W "Zzang Christmas" dostała trochę więcej swobody i efekt jest niezmiernie, cóż, efektowny. Sama UJi to dostateczny powód by śledzić dalsze losy formacji, choć i pozostałe dziewczyny prezentują się sympatycznie i widać, że póki co wytwórnia traktuje je możliwie równo.
Zdecydowanie kciuk w górę dla BESTie za to nagranie, bodaj pierwsze w tym roku prawdziwie świąteczne. Jednoczęsnie trudno nie zauważyć, że dziewczyny w teledysku trochę pląsają i są to pląsy powiązane z piosenką, więc mam nadzieję, że oznacza to także występy w programach muzycznych. Właściwie jedyne, czego możnaby żałować to termin premiery. Do świąt pozostało już niewiele czasu, a jak pisałem, po świętach piosenka dość szybko się przeterminuje.
niedziela, 10 listopada 2013
BESTie - Love Options
Ten tekst powstaje z trzech powodów. Pierwszym jest sama piosenka, od której od kilku dni nie potrafię się oderwać, szczególnie w jednym z wykonań telewizyjnych. Drugim jest moment refleksji, który naszedł mnie, kiedy uświadomiłem sobie, że ja tę piosenkę w pewnym momencie całkiem świadomie pominąłem. Trzecim jedna z wokalistek grupy, której historia pokazuje, że nawet największe wytwórnie bywają omylne. Dwa pierwsze wątki postaram się rozwijać równocześnie, bo chyba inaczej nie da rady, trzeci pozostawię na koniec tekstu.
"Love Options" to drugi singiel tegorocznych debiutantek z grupy BESTie i w moim odczuciu jest to bardzo sympatyczny, przebojowy kawałek. Może nie na miarę pierwszych miejsc na listach przebojów, ale zdecydowanie zasługujący na więcej niż osiągnął - bo okres promocyjny dla piosenki właśnie dobiega końca. Dla mnie to spokojnie półka wyżej niż choćby KARA i ich "Damaged Lady" (>>TUTAJ<<).
Może to subiektywne odczucie, ale w kpopie w tym roku nie było zbyt wiele piosenek naładowanych pozytywną energią w takim stopniu jak "Love Options". Ten haczyk i towarzyszący mu taniec są po prostu uzależniające. Na dokładkę kawałek ma zgrabny, dowcipny tekst o dziewczynie, która "wcale nie wymaga tak dużo", z którym w parze idzie może nie rewelacyjny, ale solidny teledysk, przynajmniej w kilku momentach powodujący uśmiech.
Dlaczego więc pominąłem tę piosenkę? Sęk w tym, że to nie do końca tak, że ja ją pominąłem. Pamiętam, że odtworzyłem ten klip kiedy tylko się pojawił. Obejrzałem kilka otwierających scen, przesłuchałem fragment, wyłączyłem w cholerę i zapomniałem o jego istnieniu. Do czasu aż natrafiłem na występ, który zainteresował mnie przede wszystkim dość oryginalnymi strojami dziewczyn.
No dobra, ale wciąż otwarte pozostaje pytanie - dlaczego? Odpowiedzi jest cała garść, najprościej podsumować je w ten sposób. Wytwórnia zrobiła wiele, by ich piosenka była możliwie mainstreamowa, co w tym wypadku należy czytać jako nierozpoznawalna. Pastelowe kolorki w teledysku? Są. Obowiązkowy samochód? Jest. Wepchnięcie wokali w tę dziwną, koreańską, piskliwą tonację? Aż za bardzo zauważalne. Tego najbardziej nie mogę przeboleć, bo nawet powyższy klip pokazuje, że dziewczyny śpiewają o wiele lepiej niż sugeruje to płytowa wersja piosenki - a to nie jest nawet ich najlepszy występ.
Na dodatek największy atut nagrania, czyli haczyk, jest zepchnięty głęboko w piosenkę. Odtwarzając klip po raz pierwszy nie miałem też jeszcze angielskich napisów z tekstem, więc nawet nie dotrwałem do tego momentu. Po prostu przykleiłem naklejkę - kolejne debiutantki z fajnymi nogami i różową stylizacją - i poszedłem dalej. Ale skłamałbym pisząc, że opinię wyrobiłem sobie po minucie teledysku do tej piosenki.
Powyższy klip pokazuje, że dziewczyny naprawdę nieźle radzą sobie ze śpiewaniem, prawie cały kawałek ciągną na scenie na żywo, a w kpopie nie robią tego nawet najlepsi wykonawcy pod skrzydłami najprężniejszych wytwórni. Niestety wytwórnia stojąca za BESTie, zamiast oprzeć na tym ich debiut, postawiła na coś innego.
Teledysk do piosenki "Pitapat" - z którą grupa debiutowała - wyglądał jak najbardziej różowa część klipu do "U Go Girl" Lee Hyori. Tylko był bardziej różowy. Ale nie to było prawdziwym strzałem w stopę ze strony YNB Entertainment. Teledysk do "Pitapat" głównie koncentrował się na dziewczynach wypinających dupy do kamery. A że wszystko działo się w okresie Girl's Day i ich "Female President" oraz Dal Shabet i "Be Ambitious" (oba klipy >>TUTAJ<<) - dziewczynom dostało się nie tylko za swój teledysk, ale jeszcze za koleżanki.
Dobra rada dla wytwórni - nie zaczynajcie prezentacji grupy od dupy strony. Po prostu nie. Grupa wylądowała w niszy, mocno oberwała po głowach za swój wizerunek i na domiar złego zraziła nie tylko ludzi obojętnych (w tym - nie będę ukrywał - także mnie), ale również tych wyczekujących tego debiutu. A takowi jak najbardziej byli, bo 3/4 formacji było już znane publiczności. Hyeyeon, UJi i Haeryung w zeszłym roku występowały w debiutującym EXID, choć dość szybko pożegnały się z grupą - oficjalnie, by kontynuować edukację.
Chyba już wiecie o kogo chodziło mi, kiedy pisałem o omylności wielkich wytwórni. O brunetkę czyli UJi - kawał głosu, z przyjemnością posłuchałbym, co potrafiłaby pokazać w "Immortal Song". Na miejscu YNB Ent. naciskałbym KBS, żeby wpuścili dziewczynę chociaż na jeden odcinek. Na dobrą sprawę w ten sposób Sistar urosło do dużej sławy - promując Hyorin poprzez występy w IS.
Hyorin została tu zresztą wymieniona także z innego powodu. Bo widzicie, Shinsadong Tiger nie jest jedynym, który powinien pluć sobie w brodę, że pozwolił UJi odejść z EXID. Wcześniej wokalistka zaczynała pod skrzydłami JYP Entertainment, więcej - szykowała się tam do debiutu. Do debiutu nie doszło, co wydaje mi się jedną z najbardziej spektakularnych wtop jakiejkolwiek koreańskiej wytwórni muzycznej. Przesadzam? Nie, bo UJi miała debiutować w grupie z Hyorin z Sistar i Jieun z Secret.
Ilekroć o tym myślę, czuję się okradziony przez los - taki tercet przepadł. Cóż, pozostaje mi tylko trzymać kciuki za dziewczyny z osobna, w tym za UJi, która aktualnie chyba najbardziej tego potrzebuje. Chociaż jeżeli BESTie będzie szło w kierunku wyznaczonym przez "Love Options" i nie będzie miało zbyt długich przestojów w działalności, to jestem jakoś dziwnie spokojny o przyszłość tej formacji - dziewczyny za dobrze śpiewają i za dobrze wyglądają, żeby przepadły.
"Love Options" to drugi singiel tegorocznych debiutantek z grupy BESTie i w moim odczuciu jest to bardzo sympatyczny, przebojowy kawałek. Może nie na miarę pierwszych miejsc na listach przebojów, ale zdecydowanie zasługujący na więcej niż osiągnął - bo okres promocyjny dla piosenki właśnie dobiega końca. Dla mnie to spokojnie półka wyżej niż choćby KARA i ich "Damaged Lady" (>>TUTAJ<<).
Może to subiektywne odczucie, ale w kpopie w tym roku nie było zbyt wiele piosenek naładowanych pozytywną energią w takim stopniu jak "Love Options". Ten haczyk i towarzyszący mu taniec są po prostu uzależniające. Na dokładkę kawałek ma zgrabny, dowcipny tekst o dziewczynie, która "wcale nie wymaga tak dużo", z którym w parze idzie może nie rewelacyjny, ale solidny teledysk, przynajmniej w kilku momentach powodujący uśmiech.
Dlaczego więc pominąłem tę piosenkę? Sęk w tym, że to nie do końca tak, że ja ją pominąłem. Pamiętam, że odtworzyłem ten klip kiedy tylko się pojawił. Obejrzałem kilka otwierających scen, przesłuchałem fragment, wyłączyłem w cholerę i zapomniałem o jego istnieniu. Do czasu aż natrafiłem na występ, który zainteresował mnie przede wszystkim dość oryginalnymi strojami dziewczyn.
No dobra, ale wciąż otwarte pozostaje pytanie - dlaczego? Odpowiedzi jest cała garść, najprościej podsumować je w ten sposób. Wytwórnia zrobiła wiele, by ich piosenka była możliwie mainstreamowa, co w tym wypadku należy czytać jako nierozpoznawalna. Pastelowe kolorki w teledysku? Są. Obowiązkowy samochód? Jest. Wepchnięcie wokali w tę dziwną, koreańską, piskliwą tonację? Aż za bardzo zauważalne. Tego najbardziej nie mogę przeboleć, bo nawet powyższy klip pokazuje, że dziewczyny śpiewają o wiele lepiej niż sugeruje to płytowa wersja piosenki - a to nie jest nawet ich najlepszy występ.
Na dodatek największy atut nagrania, czyli haczyk, jest zepchnięty głęboko w piosenkę. Odtwarzając klip po raz pierwszy nie miałem też jeszcze angielskich napisów z tekstem, więc nawet nie dotrwałem do tego momentu. Po prostu przykleiłem naklejkę - kolejne debiutantki z fajnymi nogami i różową stylizacją - i poszedłem dalej. Ale skłamałbym pisząc, że opinię wyrobiłem sobie po minucie teledysku do tej piosenki.
Powyższy klip pokazuje, że dziewczyny naprawdę nieźle radzą sobie ze śpiewaniem, prawie cały kawałek ciągną na scenie na żywo, a w kpopie nie robią tego nawet najlepsi wykonawcy pod skrzydłami najprężniejszych wytwórni. Niestety wytwórnia stojąca za BESTie, zamiast oprzeć na tym ich debiut, postawiła na coś innego.
Teledysk do piosenki "Pitapat" - z którą grupa debiutowała - wyglądał jak najbardziej różowa część klipu do "U Go Girl" Lee Hyori. Tylko był bardziej różowy. Ale nie to było prawdziwym strzałem w stopę ze strony YNB Entertainment. Teledysk do "Pitapat" głównie koncentrował się na dziewczynach wypinających dupy do kamery. A że wszystko działo się w okresie Girl's Day i ich "Female President" oraz Dal Shabet i "Be Ambitious" (oba klipy >>TUTAJ<<) - dziewczynom dostało się nie tylko za swój teledysk, ale jeszcze za koleżanki.
Dobra rada dla wytwórni - nie zaczynajcie prezentacji grupy od dupy strony. Po prostu nie. Grupa wylądowała w niszy, mocno oberwała po głowach za swój wizerunek i na domiar złego zraziła nie tylko ludzi obojętnych (w tym - nie będę ukrywał - także mnie), ale również tych wyczekujących tego debiutu. A takowi jak najbardziej byli, bo 3/4 formacji było już znane publiczności. Hyeyeon, UJi i Haeryung w zeszłym roku występowały w debiutującym EXID, choć dość szybko pożegnały się z grupą - oficjalnie, by kontynuować edukację.
Chyba już wiecie o kogo chodziło mi, kiedy pisałem o omylności wielkich wytwórni. O brunetkę czyli UJi - kawał głosu, z przyjemnością posłuchałbym, co potrafiłaby pokazać w "Immortal Song". Na miejscu YNB Ent. naciskałbym KBS, żeby wpuścili dziewczynę chociaż na jeden odcinek. Na dobrą sprawę w ten sposób Sistar urosło do dużej sławy - promując Hyorin poprzez występy w IS.
Hyorin została tu zresztą wymieniona także z innego powodu. Bo widzicie, Shinsadong Tiger nie jest jedynym, który powinien pluć sobie w brodę, że pozwolił UJi odejść z EXID. Wcześniej wokalistka zaczynała pod skrzydłami JYP Entertainment, więcej - szykowała się tam do debiutu. Do debiutu nie doszło, co wydaje mi się jedną z najbardziej spektakularnych wtop jakiejkolwiek koreańskiej wytwórni muzycznej. Przesadzam? Nie, bo UJi miała debiutować w grupie z Hyorin z Sistar i Jieun z Secret.
Ilekroć o tym myślę, czuję się okradziony przez los - taki tercet przepadł. Cóż, pozostaje mi tylko trzymać kciuki za dziewczyny z osobna, w tym za UJi, która aktualnie chyba najbardziej tego potrzebuje. Chociaż jeżeli BESTie będzie szło w kierunku wyznaczonym przez "Love Options" i nie będzie miało zbyt długich przestojów w działalności, to jestem jakoś dziwnie spokojny o przyszłość tej formacji - dziewczyny za dobrze śpiewają i za dobrze wyglądają, żeby przepadły.
Subskrybuj:
Posty (Atom)