Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K-pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K-pop. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2013

Brejking Nius 29.07-04.08.13

Miniony tydzień przyniósł niewiele nowinek, ale całkiem sporo nowych nagrań, więc koniec końców jest oczym pisać. Niestety miniony tydzień nie pomagał mi w pisaniu, bo jak nie upał to zmęczenie powodowały, że zdecydowanie przedkładałem pozycję leżącą w łóżku nad pozycją siedzącą przed komputerem. Efekt jest taki, że o ile zaległości związane z powrotami, które mnie interesowały, już zdołałem nadrobić, o tyle pozostałe nagrania pierwszy raz usłyszę i zobaczę pisząc ten tekst...

A obiecywałem sobie, że tym razem będzie szybciej.

Powroty, powroty, powroty

Jak zwykle zacznę nagraniami, których na blogu nie opisywałem. Jednym z nich jest debiut żeńskiej formacji Queen B'Z. Grupa składa się z 5 dziewczyn: MaeAhRi, SeulYi, Jini, Aram i Rumi i szczerze powiedziawszy zastanawiam się, czy przedstawianie całej piątki czemukolwiek służy. Ich debiut raczej szybko pójdzie w niepamięć.



Bardzo dobry przykład na to, że w popie bardziej niż talent i pomysł liczą się zdolności ludzi stojących za produkcją. Debiutantki pokazały, że mają ciekawe głosy, wydaje się też, że potrafią śpiewać. Ktoś w wytwórni opracował też całkiem niezły wizualny koncept teledysku. A jednak końcowy efekt jest raczej nieciekawy. Piosenka nie chwyta, brak jej pewnej płynności i lekkości, które muszą charakteryzować tego typu kawałek. A klip po prostu wygląda niskobudżetowo - słabe oświetlenie, słabe kadry i nudny, rzemieślniczy montaż. Wygląda to bardziej jak nagranie z wesela niż teledysk.




Kopiuj-wklej akapit powyżej, z tą różnicą, że M.I.B nie są debiutantami, a ich zaplecze produkcyjne jest ciutek pokaźniejsze od tego, które do dyspozycji miały koleżanki powyżej. Przy czym teledysk do "Men In Black" jest tylko nieznacznie lepszy od strony technicznej, a sam pomysł wydaje się wizualnie zdecydowanie niewyeksploatowany. Grupa dobrze radzi sobie ze śpiewaniem, ma wyraziste głosy... Ale ta piosenka to takie niemrawe popłuczyny po "Nillili Mambo" Blockbustera, a przecież w tym brzmieniu w pierwszej kolejności idzie właśnie o energię. Co do filmowego nawiązania, to jest to tylko jednorazowy bajer, nic szczególnego niestety.




Bardzo dobra piosenka, której nie będę słuchał. W muzyce jest ta gęsta, seksowna atmosfera, którą sprzedają także słowa. Teledysk jest zdecydowanie przyjemny wizualnie, przynajmniej z mojej, samczej perspektywy. No i głosy śpiewające ten utwór brzmią rewelacyjnie. Nominalnie jest to nagranie wokalistki Kim Greem, jednak druga połowa piosenki to wokal Jeehwana z duetu 2Bic, a króciutki segment rapu wykonuje popularny ostatnio Kanto. Niestety sam podkład, pomimo ciekawej stylizacji i swojej nastrojowej funkcjonalności, jest zwyczajnie nudny i sprawia, że nie czuję żadnej motywacji żeby wracać do tego nagrania. Szkoda.




Wytwórnia Brand New Music Korea po raz kolejny pokazuje, że rap nie musi być domeną panów z krokiem w kolanach. Kolejny ciekawy, dźwiękowy eksperyment, mocno inspirowany hiszpańskim brzmieniem. Niestety nie mogę znaleźć tłumaczenia słów, ale wnoszac po tytule i teledysku, chodzi o emocje i ich ekspresyjne wyrażanie. Za rapem stoi jedna z legend koreańskiej sceny - P-Type, wokalnie w refrenach wspiera go Sungwoo Jungah, a na skrzypcach przygrywa im skrzypaczka Son Su Kyung.




Strasznie popowy pop. Z nutą obrzydzenia do samego siebie muszę przyznać, że to całkiem niezła piosenka i całkiem niezły teledysk. Nie zdziwiłbym się, gdyby chłopaki z VIXX trochę namieszali tym nagraniem. Niby nie ma tu oszałamiających wokali, ale kompozycja jest nad wyraz zgrabna, a całość - może z wyłączeniem lekko tandetnego haczyka - sprawia bardzo profesjonalne wrażenie, tak od strony audio, jak i video. Tak czy inaczej po obejrzeniu tego klipu przez moment chciałem spalić monitor...



Osobiście grupy takie jak Bohemian uważam za najbardziej egzotyczną część k-popowej sceny. Coś pomiędzy boys-bandem, a poważną muzyką. Niby bardzo solidne głosy, niby instrumentalne brzmienie idące w kierunku ballad, a jednak boys-bandowa stylizacja i jakieś dziwne, muzyczne odejścia od tematu. W tym konkretnym wypadku duże brawa za wokale, kompozycja od strony melodii też jest przyjemna, ale aranżacja... Aranżacja brzmi tandetnie, chyba głównie ze względu na bardzo surowy beat, który do reszty instrumentów pasuje jak złoty łańcuch do garnituru.




Em... Obejrzeliście to? Może mi ktoś wytłumaczyć o co chodzi z dziewczyną pod prysznicem? Tzn. domyślam się, o co chodzi, tylko jaki to ma związek z teledyskiem i piosenką? Zupełnie się pogubiłem. Z drugiej strony nie mam zamiaru narzekać na teledysk, w którym jest aż tyle Nary z Hello Venus. Co do piosenki, to San E świetnie rapuje, ale do refrenów to powinien był kogoś wynająć. Nawet jak na żartobliwy wydźwięk piosenki, jego umiejętności wokalne wydają się niewystarczające. Może nie brzmi źle, ale na pewno tandetnie i płasko.


Za nami całe zatrzęsienie nagrań, a przecież to tylko płotki, przystawki przed daniami głównymi, którym poświęciłem już nieco więcej miejsca w osobnych wpisach. Przede wszystkim w minionym tygodniu doszło do długo wyczekiwanego powrotu Brown Eyed Girls. Dziewczyny zaprezentowały swój długi, inspirowany filmem Quentina Tarantino, teledysk do piosenki pod tytułem "KILL BILL". Sam klip to bardziej zabawa formułą teledysku, jak i materiałem źródłowym - bardziej ciekawostka niż wartość sama w sobie. Atrakcyjniej wypada piosenka, która z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz bardziej przypada mi do gustu. Cały wpis wraz z teledyskami znajdziecie >>TUTAJ<<.


Po jeszcze dłuższej przerwie i sporych przemeblowaniach w składzie, na sceny powraca grupa 5Dolls, a raczej F-ve Dolls, bo taką pisownię foruje aktualnie wytwórnia CCM. Przyznam, że z początku "Soulmate #1" wydawało mi się przede wszystkim kolejną iteracją formuły, która przyniosła sukces koleżankom z tej stajni - grupie T-ara. A jednak, chyba nie doceniłem tego nagrania, bo w ostatnich dniach nie mogę oderwać się ani od piosenki, ani od teledysku. Obszerny wpis o klipie, ale także o podobnych nagraniach w wykonaniu T-ara znajdziecie >>TUTAJ<<.


Pozostając przy temacie CCM, również T-ara ujawniła swoje nowe nagranie. Jednak sluchając piosenki i oglądając teledysk trudno nie odnieść wrażenia, że dziewczyny są gośćmi we własnym nagraniu. Piosenka jest zdominowana przez duet Davichi o raz reggae'owego wokalistę Skulla. Co moim zdaniem wychodzi piosence na dobre - dzięki temu ten typowy letni przebój zyskuje dodatkowej, muzycznej atrakcyjności i brzmi nawet oryginalnie. Przy okazji wpisu o piosence i teledysku opisałem jeszcze inną, ciekawą kolaborację artystów spod szyldu CCM, zatytułowaną "Painkiller". Wpis znajdziecie >>TUTAJ<<.


Jednak dla mnie premierą tygodnia zdecydowanie okazał się powrót chłopaków z SM Entertainment - grupy EXO. Ich spektakularna choreografia do poprzedniej piosenki zjednała im moją sympatię, a najnowsze nagranie idzie nawet krok dalej. Nie dość, że EXO znów prezentuje rewelacyjny układ taneczny, który ogląda się ze szczęką zawieszoną nieco niżej niż zazwyczaj, to jeszcze piosenka tym razem jest zwyczajnie bardzo dobra i broni się bez tanecznego wsparcia. Więcej na ten temat, jak i sam teledysk, znajdziecie >>TUTAJ<<.


W temacie zapowiedzi powrotów, sporo mówiło się o trzech nagraniach, które miały ukazać się w tym tygodniu. Ponieważ mam spory poślizg, to mogę zdradzić, ze przynajmniej dwa z tych nagrań i teledysków okazały się zdecydowanie godne poświęcenia im uwagi. Jednak z większą liczbą szczegółów się nie zdradzę, bo planuję poświęcić im odrębne wpisy.

Osobiście bardzo wyczekiwałem powrotu Ladies' Code. Nie dość, że grupa wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie swoim debiutem, to jeszcze teasery zapowiadają coś ciekawego i niepospolitego. No i warto przypomnieć, że dziewczyny kazały na siebie trochę czekać. Pierwotnie powrót planowano jeszcze na zeszły miesiąc, ale drobny uraz Zuny przesunął te plany o co najmniej tydzień.




Z kolei mój entuzjazm wobec nadchodzącego mini-albumu grupy B.A.P wyraźnie osłabł. Powód prosty, grupa zaczęła eksperymentować wypuszczając pojedyncze teledyski zwiastujące wydawnictwo i próbować nowego brzmienia, które w wielu wypadkach nie pasowało przynajmniej do cześci członków grupy i ich głosów. Inaczej rzecz ujmując, "Hurricane" i "Coffee Shop" mniej lub bardziej mnie zawiodły, po "Badman" też nie spodziewałem się niczego wielkiego, a jednak teaser zrobił na mnie pozytywne wrażenie.




W projekt typu - dużo teledysków w krótkim czasie - zaangażowała się także żeńska superformacja 2NE1. W zeszłym tygodniu potwierdzono, że grupa zgodnie z planem nową piosenkę zaprezentuje 07.08... Ale przyznano także, że jest problem z teledyskiem. Prawdopodobnie jest to jakiś chwyt marketingowy ze strony wytwórni, która zaczęła jednocześnie przemycać doniesienia, że dziewczyny same kręcą teledysk w stylu amatorskim - telefonami i domowymi kamerami, z ręki. Tak czy inaczej, biorąc pod uwagę, że już poprzedni klip nie należał do udanych, strach się bać, co wyjdzie w tym wypadku.


No i jeszcze w temacie YG Entertainment, warto wspomnieć, że PSY pracuje nad nowym albumem. Mówi się, że wydawnictwo miałoby ukazać się we wrześniu, ale wytwórnia wciąż zastrzega, że żadna konkretna data nie jest jeszcze ustalona. Ponieważ mówimy o YG Entertainment, ten wrzesień może okazać się niezwykle odległy.

Listy przebojów

Crayon Pop kontynuuje swoją wędrówkę w górę list przebojów - już łapie się do pierwszych dziesiątek najważniejszych notowań. Wydaje się, że pierwsze miejse jest nieuniknione. Inne koreańskie viral video właśnie przebiło pół miliarda odsłon na YT - chodzi oczywiście o "Gentlemana" (>>TUTAJ<<) PSY'a. Z kolei Kim Hyun Joong święci światowe triumfy ze swoją nową EP-ką. Wydawnictwo zajęło właśnie pierwsze miejsce na Billboard World Albums, czyli światowej liście sprzedaży albumów nieanglojęzycznych. Warto też napomknąć o dość istotnej zmianie w obsadzie programu Inkigayo. IU zrezygnowała z dalszego prowadzenia telewizyjnego show, a od minionego odcinka jej miejsce zajęła Minah z grupy Girl's Day.

Zwycięzcy telewizyjnych programów z tego tygodnia:
MBC "Show Champion" - Infinite - "Destiny" (gdzieś >>TUTAJ<<)
Mnet "MCountdown" - B2ST - "Shadow" (gdzieś >>TUTAJ<<)
KBS "Music Bank" - Ailee - "U&I" (>>TUTAJ<<)
MBC "Show! Music Core" - B2ST - "Shadow"
SBS "Inkigayo" - B2ST - "Shadow"


GAON Chart 21.07-27.07
1. Ailee- "U&I"
2. B2ST - "Shadow"
3. A Pink - "NoNoNo" (>>TUTAJ<<)
4. INFINITE - "Destiny"
5. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK" (gdzieś >>TUTAJ<<)
6. 2NE1- "Falling In Love" (>>TUTAJ<<)
7. Davichi - "Missing You Today" (>>TUTAJ<<)
8. Crayon Pop - "Bar Bar Bar" (>>TUTAJ<<)
9. Kang Seung Yoon - "It Rains"
10. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"


INSTIZ 22.07-28.07
1. Ailee - "U&I"
2. A Pink - "NoNoNo"
3. B2ST - "Shadow"
4. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK"
5. Davichi - "Missing You Today"
6. 2NE1 - "Falling In Love"
7. Kang Seung Yoon - "It Rains"
8. INFINITE - "Destiny"
9. Crayon Pop - "Bar Bar Bar"
10. Lee Seung Chul - "My Love"


Billboard Korea 31.07.13
1. Ailee - "U&I"
2. A Pink - "NoNoNo"
3. B2ST - "Shadow"
4. Lee Seung Chul - "My Love"
5. Davichi - "Missing You Today"
6. Crayon Pop - "Bar Bar Bar"
7. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK"
8. 2NE1 - "Falling In Love"
9. Koyote - "Hollywood" (gdzieś >>TUTAJ<<)
10. INFINITE - "Destiny"



Brejking Nius Nius

Hyorin solo?
Wiele wskazuje na to, że tak! Hyorin to jedna z najbardziej utalentowanych wokalistek na koreańskiej scenie, w dodatku doskonale radzi sobie także w tańcu. Wulkan energii, talentu i seksapilu - to naturalne, że raczej prędzej niż później zadebiutuje jako solistka. Tym bardziej, że w ostatnim czasie coraz więcej było spekulacji na ten temat w mediach, a i sama wytwórnia zaczęła przyznawać, że poważnie myśli nad sprawą.



sos vel źródło: www.facebook.com/officialsistar

Jednak obecnie ogóły zdają się przeradzać w konkrety. Po zakończeniu promocji dla albumu "Give It To Me" (>>TUTAJ<<), dziewczyny z Sistar dostały wolne. A jednak Hyorin dzień w dzień stawia się w sali treningowej wytwórni i ćwiczy taniec pod okiem specjalisty. Nie oszukujmy się, dziewczyna nie ma pod tym względem żadnych zaległości - rusza się jak dzika kocica, więc dodatkowe treningi mogą oznaczać tylko jedno - przygotowania do nowego numeru. A ponieważ trenuje sama, logiczne wydaje się, że będzie to długo wyczekiwany solowy debiut.

 sos vel źródło: www.facebook.com/officialsistar

Sama wytwórnia od pewnego cczasu zaznacza, że ważniejsze od terminu debiutu wokalistki jest to, jaki wizerunek przyjmie. I mają tu sporo racji. Talent dziewczyny nie podlega dyskusji i jej debiut tak czy inaczej jest kwestią czasu. Natomiast dobór repertuaru i wizerunku jest sprawą o tyle istotną, że solistce trudniej żonglować koncepcjami - odbiorcy od solistów spodziewają się czegoś bardziej osobistego. Nawet jeżeli zaprezentowana osobowość będzie zmyślona, powinna być spójna i wprowadzana długofalowo.


 sos vel źródło: www.facebook.com/officialsistar

Jednocześnie Starship Entertainment musi też brać pod uwagę dotychczasowy dorobek Hyorin. Z jednej strony dobrze byłoby zaprezentować ją w wydaniu, które nie będzie powtórzeniem tego, co robiła w Sistar i Sistar19. Z drugiej strony zbyt dalekie odejście od tych pomysłów jest ryzykowne i może mijać się z celem.



sos vel źródło: www.facebook.com/officialsistar

Bo warto pamiętać, że solowy debiut nie oznacza końca kariery Hyorin w zespołach. Wręcz przeciwnie, tak jak przed laty Starship będzie chciało opierać popularnośc grupy właśnie o Hyorin. Zbytnie odejście od wizerunku grup to ryzyko, że ucierpią na tym przede wszystkim grupy. Z kolei powtórzenie już istniejących pomysłów to gwarant sukcesu, ale na krótką metę. Hyorin eksploatowana na trzech frontach w ten sam sposób, znacznie szybciej wyczerpie swoją popularnośc i znudzi sobą publikę.





W tym wypadku jestem po stronie wytwórni. Wolę jewszcze poczekać i dostać przemyślany debiut na miarę moich wielkich oczekiwań, niż dostać produkt nieprzemyślany, niedopracowany, wydany tylko po to, żeby na szybko poprawić stan konta.


sos vel źródło: youtube.com


Insze inszości

Internet zmorą celebrytów
Co tu dużo kryć - G-Dragon dał ciała. W żadnym razie nie podejrzewam go o złe intencje, ale jednak, kiedy jest się postacią rozpoznawalną globalnie i wrzuca się do sieci takie zdjęcie, trzeba się spodziewać, że świat zareaguje.




sos vel źródło: allkpop.com

YG Entertainment zareagowało tłumacząc, że jest to jedno z serii zdjęć, na których GD ma twarz pomalowaną na różne kolory i ja to kupuję. A jednak zdjęcie poszło w świat i nawet mainstreamowe zachodnie media potrafiły znaleźć na swoich łamach nieco miejsca dla tego tematu, oczywiście nie patrząc na sprawę zbyt łagodnie. W Stanach "black-face" to poważna sprawa.


Za kulisami
Z materiałami zakulisowymi bywa różnie. Czasem taki montaż urasta do rangi alternatywnego teledysku, czasem jest interesujący tylko dla najzagorzalszych fanów formacji. Dzisiaj lądujemy na planie zdjęciowym teledysku do najnowszego hitu grupy BEAST zatytułowanego "Shadow". Piosenka jakoś szczególnie do mnie nie trafiła, ale teledysk jest atrakcyjny wizualnie. W dodatku ten materiał bardzo zgrabnie pokazuje rzecz, z której nie wszyscy zdają sobie sprawę. W Korei rolę CGI w teledyskach ogranicza się do minimum. Wszystkie, nierzadko monumentalne scenografie powstają naprawdę, a wiele dodatkowych efektów realizuje się przy użyciu starych filmowych sztuczek.




ETC
Grupa Fiestar powraca ze swoim mini-słowniczkiem internetowego slangu. Tym razem na tapecie mamy słówko "Deuktem".




Słit focia tygodnia
Koreańscy celebryci pstrykają sobie zdjęcia nie rzadziej niż zwykli użytkownicy telefonów (20 lat temu to zdanie nie miałoby sensu, teraz nikt nawet nie zwróci uwagi, że jest dziwne). Rezultaty czasem są urzekające, czasem komiczne. Tak jak w wypadku Hani z grupy EXID, która podzieliła się fotką na "mam chłopaka".



 sos vel źródło: twitter.com

Któż mógł jej zrobić taką fotkę, do kogo ona się tak uśmiecha i co takiego zabawnego widzę w tym zdjęciu? Z odpowiedziami przychodzi jej koleżanka z grupy - LE.

 sos vel źródło: twitter.com

Żródłem zdjęć i filmów, gdzie nie oznaczono inaczej, są oficjalne kanały YT i fanpage FB poszczególnych grup, wytwórni, stacji telewizyjnych etc.
Żródłem doniesień są portale allkpop.com, seoulbeats.com, soompi.com oraz netizenbuzz.blogspot.com

wtorek, 30 lipca 2013

Brejking Nius 22-28.07.13

Miniony tydzień należał do spokojniejszych. Niewiele było premier muzycznych, niewiele też sensacyjnych doniesień czy choćby nawet plotek... No może przesadzam, że niewiele, po prostu nie były to tematy, które jakoś strasznie by mnie zainteresowały. W każdym razie wydaje się, że branża bierze głęboki wdech przed kolejną falą emocji. Najbliższe tygodnie to znów zalew mniej i bardziej wyczekiwanych nowości.

Powroty, powroty, powroty

Zdecydowanie ciekawie wypadł powrót Lee Jung Hyun, zwanej także koreańską Królową Techno. Wokalistka jako pierwsza podjęła próbę spopularyzowania tego gatunku w Korei i o ile na k-popowej scenie nie widzę aktualnie zbyt wielu wykonawców reprezentujących ten styl, sama Lee Jung Hyun nigdy nie mogła narzekać na brak powodzenia. Może dlatego, że od samego początku sukcesy muzyczne łączyła z sukcesami na polu aktorskim. Nie dziwi zatem, że jej najnowszy teledysk do piosenki "V" jest nieco filmowy. Klip należy do tych nieco dłuższych (nic przesadnego, razem z napisami końcowymi mieści się w siedmiu minutach), jednak zdecydowanie warto rzucić na niego okiem. Sugerowałbym tryb pełnoekranowy.



Zastanawaiałem się czy nie poświęcić mu odrębnego wpisu, ale koniec końców zatriumfowało lenistwo podparte tym, że nie mam tu aż tak wiele do powiedzenia. Nie jest to moja para kaloszy, ale muszę przyznać, że piosenka jest na swój sposób przystępna, choćby ze względu na swoje lekko żartobliwe brzmienie. Jedyny poważniejszy zarzut to, że część podkładu, przynajmniej przy pierwszych przesłuchaniach, do złudzenia przypominała mi "Midnight Circus" grupy Sunny Hill (swoją drogą to też teledysk zdecydowanie wart obejrzenia).

Co do klipu, to podoba mi się sama koncepcja, nawiązująca do starych horrorów, gdzie fantastyczne motywy odgrywane były w jakiejś ograniczonej przestrzeni, a same nagrania miały nieco teatralny charakter. Tutaj urok tamtych filmów został bardzo zgrabnie odtworzony, a jednak całość wciąż wypada nowocześnie i przystępnie dla dzisiejszego odbiorcy. Duża w tym zasługa realizacji. Widać, że Lee Jung Hyun świetnie radzi sobie tak przed, jak i za kamerą. W dodatku skaperowała znakomitych współpracowników. Na ekranie partnerował jej utalentowany aktor Jin Goo, a od strony reżyserskiej wspierał Park Chan Wook - reżyser "Oldboya".

I tylko jednego nie rozumiem - dlaczego ten facet przed nią ucieka? Ja tam bym się nie opierał ;) .


W temacie żartobliwych teledysków całkiem sympatycznie wypada nowe nagranie Koyote zatytułowane "Hollywood". W dodatku muzycznie też nie jest najgorzej - takie przyjemne disco. A mimo to całości nie jestem w stanie potraktować jako czegoś więcej niż ciekawostka. Mam wrażenie jakby twórcy nie potrafili zdecydować się na ile ich nagranie ma być żartem, a na ile ma być poważne. W efekcie dostajemy coś w stylu D.Y.SZ.CZ.-u z Komicznego Odcinka Cyklicznego (jesteście starzy, jeżeli wiecie, o czym piszę :P ) tylko bardziej profesjonalnie zrobione.




Z nieopisanych przeze mnie powrotów warto rzucić jeszcze okiem na żeńską formację Tahiti. Ich nowe nagranie "Love Sick" jest... dziwne? Jest w tym coś tandetnego, jest też coś interesującego, a jednak finalny efekt nie jest ani tandetny, ani szczególnie interesujący. Jest naraz bardzo sztampowy i całkiem oryginalny. Jest po prostu dziwny. Ale dziewczyny wyglądają całkiem, całkiem i się rozbierają, więc można rzucić okiem ;) .




Co do piosenek, które opisałem na blogu, zdecydowanie polecić muszę powrót f(x) z "Rum Pum Pum Pum". Wpis znajdziecie >>TUTAJ<<. Od strony kompozycji i brzmienia podkładu - absolutna rewelacja. Patrząc przez pryzmat popu, rzadko który wykonawca może poszczycić się tak bogatym i skomplikowanym brzmieniem, a i tekst piosenki daje radę. Ciekawostką może być fakt, że "Rum Pum Pum Pum" to... angielski tytuł piosenki. Koreański tytuł to 첫 사랑니 czyli pierwsza miłość (kocham zapominać przełączyć koreańskie obłożenie klawiatury z powrotem na polskie).


Mniej entuzjastycznie podszedłem do powrotu AOA Black i ich piosenki "MOYA". Właściwie, to do tej pory nie wiem jak ugryźć ten kawałek. Pomimo obniżonych oczekiwań nie mogę przestać czuć się zawiedziony i w gruncie rzeczy nieszczególnie zainteresowany tym nagraniem. A z drugiej strony muszę przyznać, że na swój sposób to jest dobra piosenka. W szczegóły tematu zagłębiłem się >>TUTAJ<<.


W temacie zapowiedzi nowych wydawnictw, moje oko w pierwszej kolejności skoncentrowane było na Brown Eyed Girls, które właśnie powracają z piątym albumem. Choć pre-releasowa piosenka "Recipe" (>>TUTAJ<<) nie miała absolutnie żadnych promocji, to wdrapała się dość wysoko na listach przebojów. Mimo wszystko wytwórnia nie zaryzykowała powtórzenia zabiegu i miniony tydzień upłynął pod znakiem teaserów BEG. Spośród tych zdjęciowych zdecydowanie najważniejszym był poniższy...



sos vel źródło: allkpop.com

Tak, to lista piosenek z najnowszego albumu zatytułowanego "Black Box". W oczy natychmiast rzuca się pozycja numer trzy... I teraz pojawia się pytanie - zrobią to, czy tego nie zrobią? Czy płytę będzie promowała piosenka "KILL BILL"? Czy odważą się zrobić teledysk nawiązujący do tego filmu?

Odpowiedź brzmi: "Tak!"



Sama piosenka z filmowym "Kill Billem" nie ma już tak wiele wspólnego. Jeszcze przed wypuszczeniem teledysku, BEG zaprezentowało swoje najnowsze nagranie w niedzielnym "Inkigayo".




Na podobny model promocji zdecydowało się Girl's Day, choć tu możliwe, że w ogóle nie doczekamy się teledysku. Tak, tak, Girl's Day ma kolejne nowe nagranie. Tym razem (nie)stety obeszło się bez kręcenia pupami. Wprawdzie dziewczyny na antenie "Music Core" wykonały też "Female President" (teledysk >>TUTAJ<<), ale to już jedno z pożegnalnych wykonań tej piosenki. Teraz dziewczyny rozpoczynają promocje dla "Please Tell Me", która wizerunkowo jest powrotem do stylizacji aegyo, z którą wcześniej kojarzona była formacja. Nie mogę znaleźć nagrania z "Music Core", więc zamiast tego wykonanie z "Inkigayo".




Konkretyzować zaczęły się także zapowiedzi powrotu grupy 5dolls, działającej pod skrzydłami CCM. Dostaliśmy m.in. teaser teledysku...



Pozwolę sobie tymczasowo odpuścić wszystkie przemyślenia, domysły i komentarze. Skoncentruję się na obiektywnym, niepodważalnym fakcie. To wygląda zupełnie jak T-ara.


Popularnym zabiegiem w wypadku pełnych albumów jest tzw. repackaging, czyli po naszemu przepakowanie. Stary album ląduje w nowym opakowaniu, dogrywa się do niego dodatkową piosenkę i trzepie się kasę za to samo. Tym razem na podobny zabieg zdecydowali się ludzie z SM Entertainment. W najbliższym czasie na sklepowych półkach znów zagości rewelacyjnie sprzedający się album "XOXO" grupy EXO. Na nowym-starym wydawnictwie fani znajdą trzy nowe piosenki, w tym promujący krążek kawałek zatytułowany "Growl". Pełną piosenkę grupa zaprezentuje pierwszego sierpnia, album w sklepach będzie dostępny piątego sierpnia.



Listy przebojów

Zwycięzcy telewizyjnych programów z tego tygodnia:
MBC "Show Champion" - Ailee - "U&I" (>>TUTAJ<<)
Mnet "MCountdown" - Infinite - "Destiny" (gdzieś >>TUTAJ<<)
KBS "Music Bank" - Ailee - "U&I"
MBC "Show! Music Core" - Infinite - "Destiny"
SBS "Inkigayo" - Infinite - "Destiny" 


Gaon Chart 14-20.07.13
1. Ailee- "U&I"
2. Kang Seung Yoon - "It Rains"
3. INFINITE - "Destiny"
4. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK" (gdzieś >>TUTAJ<<)
5. A Pink - "NoNoNo" (>>TUTAJ<<)
6. 2NE1 - "Falling In Love" (>>TUTAJ<<)
7. Davichi - "Missing You Today" (>>TUTAJ<<)
8. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"
9. Geeks - "Fly"
10. Lee Seung Chul - "My Love"

Instiz 15-21.07.13
1. Ailee - "U&I"
2. Kang Seung Yoon - "It Rains"
3. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK"
4. Davichi - "Missing You Today"
5. 2NE1 - "Falling In Love"
6. A Pink - "NoNoNo"
7. INFINITE - "Destiny"
8. B2ST - "Shadow" (gdzieś >>TUTAJ<<)
9. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"
10. Lee Seung Chul - "My Love"

Billboard Korea 24.07.13
1. Ailee - "U&I"
2. A Pink - "NoNoNo"
3. INFINITE - "Destiny"
4. Kang Seung Yoon - "It Rains"
5. B2ST - "Shadow"
6. Davichi - "Missing You Today"
7. 2NE1 - "Falling In Love"
8. Lee Seung Chul - "My Love"
9. Yoo Seung Eun ft. Baechigi - "Be OK"
10. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"



Brejking Nius Nius

9MUSES miało wypadek
Samochód, którym część grupy jechała na koncert w Ulsan, zderzył się z jadącą przed nim ciężarówką. Na szczęście żadnej z dziewczyn nie stało się nic poważnego. Mimo to wytwórnia zdecydowała się tymczasowo zawiesić wszelkie działalności grupy, aby wykluczyć niepotrzebne ryzyko. Zdarzenie miało miejsce 24, jednak wytwórnia poinformowała o nim dopiero dzień później, dlatego można liczyć, że tym razem faktycznie nikomu nic się nie stało. W wypadku innych wytwórni czasami okazywało się, że wstępne badania nie były dość dokładne, a optymistyczne wyniki przedwcześnie ujawniano, by wkrótce musieć wszystko odkręcać, vide niedawny wypadek Nany z After School.  

 
Kary dla żołnierzy
Tak jak myślałem, wojsko nie okazało się przesadnie surowe dla celebryckich rekrutów, wyznaczając im kary jedynie za te zachowania, na których przyłapały ich telewizyjne kamery. Panowie Se7en i Sangchu, czyli dwóch mężczyzn szukających masażu w środku nocy, wylądują na 10 dni w karcerze. Okolicznością łagodzącą jest to, że odwiedzili kilka lokali w żadnym nie otrzymując masażu, ani żadnej innej usługi, co wskazywałoby, że może faktycznie szukali tylko masażysty. Pięciu innych rekrutów spędzi w karcerze 4 dni za korzystanie z urządzeń mobilnych. Jeden celebryta spędzi 10 dni w odosobnieniu za to, że wybrał się do kina bez przepustki. Drakońskie kary to to nie są, ale może chociaż wojsko faktycznie je wyegzekwuje. W wypadku większych wyroków nie uwierzyłbym, że celebryci cały czas spędzą siedząc w celach.


Viral video w wydaniu koreańskim
Rok temu świat został owładnięty przez "Gangnam Style" PSY'a, a wszystko za sprawą internetu i fenomenu, który określa się mianem viral video. Teledysk Koreańczyka rozprzestrzeniał się po sieci jak wirus - każdy kto się z nim zetknął, infekował znajomych przesyłając ten klip dalej - jako ciekawostkę, coś zabawnego, czy też interesującego. Dziś Korea ma nowe viral video - jak na razie o zasięgu lokalnym, ale kto wie, co będzie dalej?

Niedawno pisałem >>TUTAJ<< (pod tym linkiem znajdziecie też wszystkie warianty teledysku) o najnowszym nagraniu grupy Crayon Pop - "Bar Bar Bar", a raczej o tym jak przez kiepski teledysk nieomal je przegapiłem. Jak się okazuje, nie jestem wyjątkowy - cała koreańska scena zlekceważyła to nagranie i długo wydawało się, że przejdzie ono całkowicie bez echa. Ale wytwórnia w porę naprawiła swój błąd i nagrała teledysk, który pokazywał choreografię. I wtedy się zaczęło...



W Korei normą jest, że piosenka po miesiącu znika z topu list przebojów, tylko największe hity są w stanie przetrwać dłużej, choć oczywiście także tracą na popularności. Ta prawidłowość nie ima się Crayon Pop. Dziewczyny zamiast myśleć o zamknięciu promocji, zastanawiają się raczej jak wysoko będą za tydzień. "Bar Bar Bar" z każdym kolejnym notowaniem poprawia swoją pozycję na listach i...

Piętno Ilbe...
Wydawałoby się, że jasnym kierunkiem w tym wypadku jest sam szczyt. A jednak Crayon Pop ma problem. CEO ich wytwórni udzielał się na Ilbe, a same wokalistki miały posługiwać się specyficzną nomenklaturą z tego internetowego forum.

W Korei to poważna sprawa. Kilka miesięcy wstecz Hyosung z grupy Secret palnęła w mediach zdanie ewidentnie nacechowane tamtejszą retoryką (całkiem możliwe, że ze zwykłej głupoty) i nawet dziesiątki publicznych przeprosin poparte całkiem szczerymi łzami, którymi skropiła scenę przemawiając do publiki zebranej na koncercie, nie zdołały do końca udobruchać opinii publicznej.

Sytuacja samego Crayon Pop też jest nie do pozazdroszczenia. Niedawno Kwon Jung Yeol - wokalista popularnej grupy 10cm - na facebooku wstawił fotkę formacji z krótkim komentarzem sprowadzającym się do tego, że podoba się mu ich nowy występ i że dobrze im życzy. Po setkach wpisów musiał usunąć zdjęcie i wielokrotnie bronić się przed oskarżeniami o to, że sam podziela poglądy z Ilbe.



Jakie zło czai się na tym forum, że Koreańczycy aż tak alergicznie na nie reagują? Skrajny konserwatyzm, nacjonalizm, popularyzowanie poglądów ewidentnie kojarzących się z czasami dyktatury. Ilbe zbiorczo jest tworem występującym przeciwko demokracji, wolności prasy, równouprawnieniu kobiet, wspierającym rasizm, ksenofobię i wszelkiego rodzaju inne uprzedzenia.

Ja Ilbe oceniał nie będę - "Wolnoć Tomku w swoim domku". Ale, jak widać, sami Koreańczycy nie są chętni takim poglądom i ludziom je reprezentującym.

... a może sprytna promocja?
Oczywiście CEO wytwórni i same dziewczyny odcinają się od powiązań z forum. CEO twierdzi, że posiadanie konta nie jest równoznaczne z udzielaniem się w dyskusjach czy podzielaniem poglądów, natomiast dziewczyny stwierdziły, że użyte przez nie sformułowania to ich wewnętrzny slang, całkiem niezwiązany z Ilbe.

Tak czy inaczej faktem jest, że szersze zainteresowanie grupą i ich najnowszym nagraniem zaczęło się w momencie, kiedy w mediach wypłynęły rewelacje o ich powiązaniach z Ilbe. Dlatego sporo ludzi podejrzewa, że jest to tani chwyt marketingowy, mający za zadanie zwrócić uwagę na grupę.

A jednak trudno nie wytknąć tego, że zdobycie zainteresowania publiki to dopiero połowa drogi do zdobycia popularności. Drugą połowę dziewczyny musiały pokonać same, dzięki swojej nowej piosence i towarzyszącemu jej układowi tanecznemu. Czy pomimo, czy też może właśnie dzięki kontrowersji - Crayon Pop zyskuje na popularności. Czy zdoła zawojować Koreę? A może cały świat legnie u stóp koreańskich "dresiarek"? Czas pokaże.








SM Entertainment pod ostrzałem fanów
Przedziwna sprawa. SM Entertainment w tym momencie jest prawdopodobnie najbardziej prężną wytwórnią na k-popowym rynku - liderem wielkiej trójki. A jednak nieustannie dostaje kijami po plecach, i to od własnych fanów. Przedziwny to związek, w którym fani nabijają sprzedaż płyt i okolicznościowego badziewia do absurdalnych poziomów, a jednocześnie narzekają na wszystko, na co się da.

Tegoroczne "I Got A Boy" (>>TUTAJ<<) Girls' Generation faktycznie było słabe, a mimo to przez miesiąc trzymało pierwsze miejsca list przebojów i chyba jeszcze w marcu łapało się do pierwszej pięćdziesiątki list sprzedaży (premiera miała miejsce na samym początku stycznia). Grupa EXO to tegoroczny rekordzista w temacie sprzedaży fizycznych albumów, a przecież za chwilę sklepowe półki zaleje przepakowana wersja wydawnictwa. A jednak wszystko jest nie tak, przynajmniej zdaniem fanów.

Jeden z głównych zarzutów? SM Entertainment kręci teledyski w formacie "boxowym" tzn. na zamkniętych scenach kształtem przypominających pudełko. Oznacza to, że na teledysk składa się scenografia, zespół i nic więcej. A ja się pytam - czego ci ludzie właściwie oczekują? Jednym z głównych atutów czołowych grup tej wytwórni są ciekawe, urozmaicone choreografie - jak choćby w wypadku EXO i ich hitu "Wolf" (>>TUTAJ<<). To logiczne, że kręcąc teledyski dobiera się taki format, który pozwoli najlepiej zaprezentować ten aspekt. A trzeba jeszcze dodać, że SM Entertainment przygotowuje plastycznie doskonałe scenografie, ich poziom ociera się o poważną sztukę.

Nie podoba się fanom także nowy format piosenek, forowany w tym roku przez SM. Tutaj akurat muszę się zgodzić, że wytwórnia próbuje czegoś nowego i nie zawsze im to wychodzi. Ujmując rzecz najprościej - SM próbuje zamienić główne piosenki swoich wykonawców w coś na kształt występu musicalowego. Utwory mają bardziej zróżnicowaną konstrukcję, składają się z większej ilości elementów, więcej jest też miejsca pod muzyczne wariacje, a układy taneczne stają się częścią nierozerwalnie wkomponowaną w całość.

W wypadku "I Got A Boy" wyszło średnio, może nawet słabo, ale w wypadku "Wolf" jest naprawdę ciekawie. Natomiast ten sam zarzut pod adresem f(x) i ich "Rum Pum Pum Pum" w ogóle wydaje się nie na miejscu. Piosenka f(x) jest muzycznie bogata, ale też niezwykle spójna. No ale za f(x) SM w ogóle obrywa ze wszystkich stron. Że teledysk nie taki, że piosenka w stylu poprzednich, że tej dziewczyny za mało na ekranie, że tej drugiej za dużo, że SM śmiało tego samego dnia ogłosić powrót EXO itd.

Ale nie oszukujmy się, to w większości piszą dzieci i ludzie, którzy nie mają nic lepszego do roboty. Jak długo pieniądze na koncie się zgadzają, tak długo wszystko jest w porządku. Tym bardziej, że SM Entertainment ma teraz poważniejszy problem niż kapryśni fani...

SM Entertainment pod ostrzałem FTC
FTC czyli Fair Trade Commission, czyli Komisja ds. Konkurencji, czyli odpowiednik naszego UOKiK-u. I na tym kończy się część tego niusa, którą można w jakikolwiek sposób przełożyć na polskie realia, bo reszta sprawy to zwyczajna egzotyka. Chyba najlepiej zacznę opowiadać po kolei, bo sprawa sięga dawnych czasów.

SM Entertainment ma pod swoimi skrzydłami szalenie popularną, męską formację TVXQ. Grupa przechodziła już różne zawirowania, ale nas w tej chwili interesuje sprawa z 2009 roku, kiedy Jaejoong, Yoochun i Junsu złożyli wnioski sądowe o unieważnienie kontraktów. Unieważnienie 13-letnich, wysoce dla nich niekorzystnych kontraktów. Oczywiście sąd przyznał im rację, bo taka umowa łamała podstawowe koreańskie prawa pracy, ale i bez znajomości zawiłości prawnych sprawa śmierdziała na kilometr niewolnictwem.

Zaraz po odłączeniu się od TVXQ, trójka wokalistów założyła własną grupę JYJ i zaczęła promować w Japonii. Bo w Korei nie mogła. Szybko okazało się także, że i rynek japoński jest dla nich praktycznie zamknięty - ich japoński wydawca zawiesił działania grupy na tym rynku. Pomimo kolejnych apelacji, sąd zawsze stawał po stronie byłych członków TVXQ lub dochodziło do ugody. A i tak JYJ nie mogło działać na swoich dwóch głównych rynkach zbytu.

O co chodzi? O nieformalną władzę SM Entertainment. JYJ dostało coś na kształt wilczego biletu. Na wszystko. Nie mogli wydawać płyt, nie mogli kręcić teledysków, nie mogli występować w programach telewizyjnych, nie mogli pokazywać filmów na swój temat. Tzn. formalnie mogli, tylko jakimś dziwnym trafem nikt w branży nie chciał z nimi nawet rozmawiać. Doszło do tak komicznej sytuacji, że w 2011 roku wydali swoją EP-kę jako... muzyczny esej, który sprzedawany był jako książka/audiobook, bo akurat tej branży SM Entertainment jeszcze nie oplotło swoimi mackami.

Ale wygląda na to, że ta tragikomiczna sytuacja dobiega końca. FTC zakończyło swoje śledztwo i przyznało, że za całą sprawą stoi SM Entertainment a także KFPCAI - Korean Federation of Pop Culture and Art Industry, którego rękami wysługiwała się wytwórnia, rozsyłając do telewizji, wydawców, producentów itd. zalecenia, by JYJ traktować jak czarną owcę psującą branżę i działającą na niekorzyść szeroko pojętego halyu.

Oczywiście SM Entertainment czekają sankcje, jak i natychmiastowy nakaz odkręcenia skutków swoich machinacji. Teoretycznie JYJ powinno móc wkrótce zacząć normalnie funkcjonować. Jak będzie w praktyce, to się jeszcze zobaczy, bo SM Entertainment oczywiście do niczego się nie przyznało i zapowiada odwołanie.


After School Special

After School w pełnym składzie
Lizzy i Nana wreszcie doszły do pełni zdrowia i już występują razem z After School oraz Orange Caramel.



Kahi powraca na ekrany
Niestety tylko jako aktorka. Nie wiem, co się dzieje z jej karierą. Kahi to kawał scenicznej charyzmy, jedna z najlepszych tancerek w branży, a przy tym naprawdę solidny i uniwersalny głos. Ale od czasu opuszczenia After School jej talent wyraźnie się marnuje. Szkoda. Dobrze, że chociaż nie zniknęła zupełnie. Do niedawna współprowadziła program telewizyjny z Son Dam Bi, jednak już wiadomo, że w drugim sezonie jej miejsce zajmie ktoś inny. Miałem nadzieję, że oznacza to powrót na scenę, ale póki co o tym cicho.

Zamiast tego Kahi zagrała jedną z głównych ról w krótkim (z założenia) serialu "Because We Haven't Broken Up Yet". Nie będę zagłębiał się w szczegóły, bo miłosne dramy mnie nie interesują. Na dodatek nie znam koreańskiego, a bez znajomości języka trudno mi ocenić jej aktorstwo. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie wypadła jak "typowy celebryta" w skeczu z "Gag Concert" ;)




Insze inszości

Kryjcie się, nadchodzą covery
Bardzo interesującym coverem w tym tygodniu popisała się żeńska formacja Spica. Nie dość, że dziewczyny jak zwykle dają wokalny popis, to jeszcze...



Ja wiem, dla wokalistek - i na dodatek tancerek - trzymanie rytmu i koordynacja ruchowa to absolutna podstawa. A jednak na mnie - osobie rytmicznie upośledzonej - to robi wrażenie :D .


ETC
Dziewczyny z Fiestar zapoczątkowały serię mini-porad językowych. Na pierwszy ogień idzie słowo 대박 - "daebak" .



Żródłem zdjęć i filmów, gdzie nie oznaczono inaczej, są oficjalne kanały YT i fanpage FB poszczególnych grup, wytwórni, stacji telewizyjnych etc.
Żródłem doniesień są portale allkpop.com, seoulbeats.com, soompi.com oraz netizenbuzz.blogspot.com

poniedziałek, 22 lipca 2013

Brejking Nius 15-21.07.13

W tym tygodniu tekst miał być szybciej, a już jest spóźniony. No cóż, biorąc pod uwagę moje wrodzone lenistwo, to i tak sukces, że w ogóle powstaje ;). Ponieważ mało pisałem w zeszłym tygodniu, dość opasła będzie sekcja poświęcona powrotom - opasła także w video. Poza tym zeszły tydzień przyniósł kilka ciekawych wieści w k-popowym świecie, między innymi finał(?) wojskowej afery z celebrytami.

Powroty, powroty, powroty

Nie przepadam za boys-bandami, więc staram się o nich nie pisać jeżeli nie zainteresują mnie piosenką i/lub teledyskiem. Tak się składa, że ten tydzień upłynął pod znakiem drogich, ale dosyć nudnych powrotów boys-bandów, dlatego pozwolę sobie w tym dziale nadrobić zaległości. Ale zanim zajmę się premierowymi nagraniami, najpierw... teledysk do "Wolf" grupy EXO. Tak, ta piosenka będzie niedługo miała 2 miesiące na karku, ale dopiero teraz wytwórnia zdecydowała się wypuścić wersję fabularną klipu (wersja taneczna >>TUTAJ<<).



Nie dość, że choreografia do tej piosenki to jeden z najlepszych układów tego roku, to jeszcze przyzwyczaiłem się do samego utworu na tyle, żeby go polubić. A teraz to... Muszę przyznać, że na swój sposób to jest naprawdę dobre. Oczywiście, że całość na kilometr zalatuje "teenage angst" - ale czy to coś złego? Raz, że grupą docelową są raczej nastolatki, więc wszystko się zgadza. Dwa, wiele popkulturowych franczyz wozi się na "teenage angst" i jakoś nie przeszkadza to w przyciąganiu widowni w przeróżnym wieku. Weźmy choćby większość inkarnacji Spider-mana.

No, ale pora zająć się premierami. Na pierwszy ogień B.A.P - nawet lubię tę grupę, ale nie lubię ich najnowszego projektu - cztery piosenki, cztery teledyski wypuszczane co dwa tygodnie. W tym tygodniu nagranie numer dwa - "Hurricane".



Gdyby chociaż podzielili zespół na części - tak, żeby dopasować styl piosenek do stylu poszczególnych członków... Niestety nie robią tego, zamiast tego pakują się w różne ryzykowne stylizacje, które obnażają ich słabości. Ta konkretna piosenka aż zgrzyta od zestawień członków, którzy śpiewać potrafią, i którym śpiewanie zdecydowanie nie idzie. Pewnie projektowi poświęcę więcej miejsca, kiedy B.A.P wypuści wszystkie nagrania. Na razie chłopaki rozmieniają się na drobne.

Aha, byłbym zapomniał, "najlepszy" moment:



#spreadingstereotypes

Co dalej? Może Infinite?



"Destiny" w żadnym razie nie jest złą piosenką, ale jest piosenką niesamowicie wtórną - takie typowe boys-bandowe granie. Jeżeli gdziekolwiek się wyróżnia, to momentami w podkładzie, ale też nie na tyle, żeby uczynić to nagranie faktycznie wyjątkowym, czy godnym zapamiętania. To samo można powiedzieć o teledysku. Niby zainwestowano spore pieniądze i pociągnięto za sznurki dla wielu zawieszone za wysoko, ale efekt końcowy wcale piorunujący nie jest. Fajnie, że pozwolono grupie nakręcić teledysk na prawdziwym hollywoodzkim planie zdjęciowym... Ale żeby twórcy teledysku zrobili z niego jakiś wybitny użytek? Tego nie powiem.

Swoją drogą, może zauważyliście, że w nazwie teledysku widzimy dopisek "ver. B". "Ver. A" zostanie upublicznione w bliżej niesprecyzowanej przyszłości. Infinite w trakcie kręcenia teledysku odwiedziło także cmentarz samolotów wykorzystany m.in. w drugiej części "Transformers" Michaela Bay'a. Władze wytwórni zdecydowały się w ostatniej chwili wyciąć te sceny z teledysku pod wpływem niedawnego wypadku samolotu koreańskiego przewoźnika Asiana Airlines, dlatego chwilowo widzimy teledysk w wersji B.

W moim odczuciu znacznie ciekawiej wypada powrót grupy Beast, głównie ze względu na teledysk.



Nawet jeżeli te wszystkie wizualne cudeńka nie mają większego znaczenia i pojawiają się w klipie trochę bez ładu i składu, to teledysk wypada efektownie i ciekawie. Choćby od strony czysto wizualnej stoi za nim jakiś pomysł i trochę pracy związanej z jego wdrożeniem. Gorzej z piosenką, która też jest przykładem dość standardowego boys-bandowego grania. "Shadow" wydaje się nieco mniej monotonne niż nagranie Infinite i lepiej zapada w pamięć, ale zarazem jest także zwyczajnie słabsze muzycznie.

W minionym tygodniu miały miejsce jeszcze dwie dosyć ciekawe premiery, ale nie dość interesujące, lub nie dość dobre, by poświęcać im cały wpis. Na pierwszy ogień idzie "Unbreakable" - kolaboracja Kima Hyun Joonga z Jay Parkiem.



Pozerski, ale szalenie efektowny klip mocno przyprawiony orientalnymi akcentami. Sama piosenka też jest całkiem udaną, efektowną kompozycją, a przynajmniej byłaby gdyby nie kilka mniejszych i większych zarzutów, które w moich oczach zupełnie psują to nagranie i czynią go tandetnym. Dwa najpoważniejsze zarzuty to wyraźne nadużywanie Auto-tune'a oraz wstawki po angielsku - tak banalne, że aż śmieszne. No i angielski tytuł piosenki jest śpiewany w taki sposób, że aż trudno rozpoznać śpiewane słowo.



Ten dziwny klip powyżej to debiutanckie nagranie Yu Seung Eun z "Voice of Korea" z gościnnym występem raperskiego duetu Bae Chi Gi. Piosenka brzmi nawet przyjemnie, choć nieco banalnie, ale tak naprawdę zaprezentowany fragment jest zbyt krótki, by powiedzieć coś konkretnego. Ciekawie wypadają także zaprezentowane próbki wykonań "Be OK" w innych aranżacjach, ale znów są to urywki zbyt krótkie, by powiedzieć coś więcej. W uszy kłują mnie natomiast strasznie przypadkowe zbitki angielskich wyrazów wepchnięte w piosenkę. No i trudno nie parsknąć śmiechem, kiedy piosenka zaczyna się od swojsko brzmiącego "sra".



This is getting out of hand... Naprawdę nie rozumiem dlaczego A Pink nagle stało się aż tak popularne. Nie mam nic przeciwko ich piosenkom, ale ich brzmienie nie jest ani dostatecznie przebojowe, ani dość bogate, ani zwyczajnie dość dobre muzycznie, żeby uzasadnić ten rozbłysk popularności. Tak czy inaczej dziewczyny wypuściły właśnie drugi teledysk, tym razem do piosenki "Secret Garden", który promuje EP-kę o tym samym tytule.

Moją muzyczną uwagę w tym tygodniu przykuły dwa powroty z pogranicza mainstreamu. Raperski tercet Miss $ wypuścił bardzo ciekawe nagranie "You were not the..." z gościnnym udziałem kolegi z wytwórni - Verbal Jinta. Piosenkę opatrzoną bardzo zgrabnym teledyskiem znajdziecie >>TUTAJ<<.

Drugie nagranie to dzieło czerwcowych debiutantek. Odd Eye, to nietypowa grupa, która oprócz śpiewania i tańczenia gra także na instrumentach. Konkretniej jest to trio smyczkowe, które postanowiło poszukać szczęścia na popowej scenie. Ich nowe nagranie nie przypadło mi do gustu aż tak jak debiut z "Catch Me If You Can" (>>TUTAJ<<), ale "Follow Me" to także ciekawa muzyczna propozycja, kto wie czy nie bardziej przystępna dla masowego odbiorcy. Nowe nagranie wraz z teledyskiem >>TUTAJ<<.

W temacie nadchodzących powrotów również działo się w zeszłym tygodniu sporo. Przede wszystkim potwierdzono plotki jakoby "Recipe" (>>TUTAJ<<) było tylko przedsmakiem nowego albumu Brown Eyed Girls. Płyta na sklepowe półki ma trafić już 29 lipca, więc w najbliższym czasie należy spodziewać się szczegółów dotyczących wydawnictwa i promującego go nagrania.

Jednak wiadomość ta szybko została przyćmiona zapowiedzią innego comebacku. Druga z żeńskich formacji SM Entertainment (pierwszą jest oczywiście SNSD) - f(x) - już udostępniła pierwsze materiały promocyjne przed wydaniem swojego drugiego albumu zatytułowanego "The Pink Tape".



Piosenka przygrywająca w drugiej części tego filmiku brzmi świetnie, szczególnie jeśli idzie o podkład. Jednak nie będzie to utwór promujący nowe wydawnictwo. Kawałek, który otworzy promocje to "Rum Pum Pum Pum" i po raz pierwszy usłyszymy go w pełnej krasie 25 lipca, kiedy dziewczyny wykonają go podczas programu MCountdown. Cały album na sklepowe półki ma trafić 29 lipca.



Tydzień temu wspominałem także o nadchodzacym powrocie AOA, a konkretniej AOA Black. Uruchomiono nawet specjalną mini-stronę poświęconą powrotowi, jednak na razie dostaliśmy jedynie dwa krótkie i dość dziwne filmiki.



Na jakiś konkretniejszy teaser trzeba poczekać do 24, a na samą piosenkę i towarzyszący jej teledysk dwa dni dłużej. Na razie wiadomo jedynie, że nowy singiel grupy zatytułowany będzie "MOYA", co po polsku oznacza "Co?".



Na zakończenie zapowiedź nieco odleglejszych wydarzeń. 16 sierpnia powróci Crayon Pop ze swoją wersją "Itaewon Freedom". Dopisek pod teledyskiem wskazuje, że będzie to wersja przygotowana na rynek japoński (premiera na antenie Mnet Japan).



Warto w tym miejscu zauważyć, że sam oryginał był parodią trendów w muzyce i teledyskach panujących w latach 80-tych i na początku 90-tych. Za oryginalnym nagraniem stoi duet UV oraz... JYP, jedna z największych gwiazd koreańskiego rynku muzycznego i głowa trzeciej co do wielkości wytwórni muzycznej - JYP Entertainment. To trochę tak jakby Michael Jackson nagrał piosenkę z Weird Al Yankovichem. Poniżej oryginalny klip do "Itaewon Freedom" z wtopionymi angielskimi napisami.



A teraz spróbujcie uwolnić się od tego teledysku ;)

Listy przebojów

Dynamic Duo już zdetronizowane. Choć raperski duet wciąż ma sporo piosenek w górnych połówkach notowań list przebojów, to zarówno w telewizyjnych programach muzycznych, jak i na listach sprzedaży wypada ze ścisłego topu ustępując miejsca 2NE1 i... A Pink. 2NE1 wygrało programy "Inkigayo" oraz "Music Core", A Pink sięgnęło po zwycięstwo w "Music Bank" oraz "Show Champion". MCountdown w tym tygodniu nie wyemitowano, zamiast tego odbyła się gala Mnet's 20's Choice Awards. Miejsce na podium list sprzedaży broni żeński duet Davichi.

Gaon Chart 07-13.07.13
1. 2NE1 - "Falling In Love" (>>TUTAJ<<)
2. Davichi - "Missing You Today" (>>TUTAJ<<)
3. A Pink - "NoNoNo" (>>TUTAJ<<)
4. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"
5. Brown Eyed Girls - "Recipe" (>>TUTAJ<<)
6. Geeks - "Fly"
7. Lee Seung Chul - "My Love"
8. SISTAR - "Give It To Me" (>>TUTAJ<<)
9. Ailee - "U&I" (>>TUTAJ<<)
10. Lim Kim - "All Right" (>>TUTAJ<<)

Instiz Chart 08-14.07.13
1. 2NE1 - "Falling In Love"
2. Davichi - "Missing You Today"
3. A Pink - "NoNoNo"
4. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"
5. Brown Eyed Girls - "Recipe"
6. Ailee - "U&I"
7. Lee Seung Chul - "My Love"
8. Geeks - "FLY"
9. SISTAR - "Give It To Me"
10. Lim Kim - "All Right"

Billboard Korea 17.07.13
1. Davichi - "Missing You Today"
2. 2NE1 - "Falling In Love"
3. Ailee - "U&I"
4. A Pink - "NoNoNo"
5. Lee Seung Chul - "My Love"
6. Dynamic Duo ft. Muzie - "BAAAM"
7. Brown Eyed Girls - "Recipe"
8. Geeks - "FLY"
9. SISTAR - "Give It To Me"
10. Lim Kim - "All Right"



Brejking Nius Nius

CCM czyli jak (nie) robić PR-u, cd.
Przed tygodniem pisałem >>TUTAJ<< o zawierusze w CCM po tym jak ogłoszono, że Areum odchodzi z T-ara. Całą sytuację rozrysowałem tam możliwie jasno, więc nie będę się powtarzał. W każdym razie jednym z wątków przewijających się w mediach było... rzekome opętanie Areum. W poniedziałek wykonano telefon do CCM w tej sprawie...

"We can't say anything. It's her personal matters, and something that even the label didn't know got reported. The most important thing is that Ahreum shouldn't get hurt. We want to hide those things."
sos vel zródło: allkpop.com

Celowo zostawiłem angielskie tłumaczenie, żeby w podwójnym tłumaczeniu nie zatracić nic z głupoty tej wypowiedzi. Na litość boską! Ktoś zarzuca, że dziewczyna jest opętana przez szatana, a jej wytwórnia nie chce tego zdementować?! Sytuacja mogłaby zrobić się bardziej absurdalna tylko gdyby Areum faktycznie zaczęłą lewitować i śpiewać piosenki Maryli Rodowicz.

Ta historia jest ewidentnie na rękę CCM, bo odwraca uwagę mediów od faktycznych kulisów odejścia dziewczyny z grupy. Z drugiej strony - w dobie internetu, portali społecznościowych, fansajtów i wszelakiej maści for tematycznych - wiadomo, że fani nie dadzą sobie wciskać kitu i prędzej czy później dogrzebią sie do prawdy. A nawet jeżeli nie, to będą spekulować, co czasem może być jeszcze gorsze.


Co dalej z KARA?
Niedługo wygasa kontrakt formacji KARA z ich wytwórnią DSP Media. W minionym tygodniu pojawiły się plotki jakoby grupa miała nie przedłużyć umów z obecnym wydawcą. Dziewczyny tak naprawdę związane są indywidualnymi kontraktami i nawet odejście całej piątki nie musiałoby oznaczać przeniesienia formacji pod nowe skrzydła. Przecież formacja Jewelry obecnie nie ma w składzie już nikogo z oryginalnej czwórki, ani nawet nikogo z pierwszego uzupełniającego zaciągu. Sama KARA też ma już za sobą pierwsze zmiany w zestawieniu personalnym.

Gdyby KARA próbowała przenieść się w całości lub w znacznej części pod skrzydła nowej wytwórni, byłby to chyba precedens, przynajmniej w wypadku tak znanej formacji. Siłą rzeczy jestem ciekaw jak taka sytuacja by się skończyła, po czyjej stronie zostałaby nazwa formacji, bo jestem przekonany, że DSP Media nie chciałoby rozstawać się z taką marką, przynajmniej nie za darmo.

Jednak całe rozstanie wydaje się mało prawdopodobne. Choć DSP Media najlepsze lata ma już chyba za sobą, to własnie czyni tę wytwórnię atrakcyjnym miejscem pracy dla formacji. Dziewczyny mają gwarancję, że będą traktowane jak gwiazdy. Przenosiny do wielkiej trójki mogłyby zachwiać tym statusem, szczególnie po pierwszych miesiącach spędzonych jako nowe, drogie zabawki prezesów. Z kolei KARA nie jest też dostateczną marką by myśleć o zakładaniu własnej wytwórni - spora część ich dochodów to umiejętny marketing, którego same nie załatwią.

Jednocześnie DSP Media z oczywistych względów będzie zabiegało o utrzymanie tej marki w swoich szeregach, takim czy innym sposobem. KARA to kura znosząca złote jajka - nie chodzi nawet o rynek koreański. Dziewczyny w ostatnim czasie rewelacyjnie radzą sobie w Japonii swobodnie konkurując z inną koreańską żeńską superformacją  - Girls' Generation.


sos vel zródło: allkpop.com
 Przedłużałbym ;)

Ewentualność, którą dopuszczałbym pod rozwagę to przede wszystkim przetasowania kadrowe w formacji. Choć grupa cieszy się - tak razem, jak i z osobna - bardzo dużą popularnością, to zawsze może się okazać, że któraś z członkiń ma inne plany na przyszłość, lub że wytwórnia widzi na jej miejscu kogoś innego.

Wytwórnia w oficjalnym komunikacie oznajmiła, że jeszcze nie rozmawiała z dziewczynami o nowych umowach, co najwyżej dziewczyny mogły rozmawiac między sobą, badać grunt, co brzmi rozsądnie. Poinformowano także, że nie wszystkie kontrakty wygasają w jednym czasie i że do najbliższego wygaśnięcia pozostało jeszcze około 6 miesięcy. Mówi się także, że najpóźniej wygasa kontrakt Jiyoung - podobno ma się to stać dopiero w kwietniu przyszłego roku.

Wątkiem pobocznym w sprawie jest wygasający kontrakt z japońskim wydawcą. Termin tej umowy upływa w grudniu tego roku, jednak jak poinformowali sami Japończycy, w tym względzie wszystko jest zależne od rozmów w Korei. Wiadomo, że KARA w zmienionym składzie może nie być już równie atrakcyjnym towarem.


Wojsko kończy z oddziałem celebrytów
Jak zapewne zauważyliście, Korea Południowa ma niewygodnego sąsiada - Koreę Północną. I tak naprawdę mówimy o jednym narodzie, sztucznie podzielonym na dwa kraje, atmosfera między sąsiadami jest gęsta. Na dobrą sprawę oba kraje nigdy nie zamknęły konfliktu z lat 50-tych, trwając w mniej lub bardziej nerwowym zawieszeniu broni.

Posiadanie wrogo nastawionego sąsiada, który utrzymuje najliczniejszą armię na świecie (w stosunku do liczby mieszkańców) pociąga za sobą pewne konsekwencje. Takie jak utrzymywanie drugiej najliczniejszej armii na świecie (znów w stosunku do liczby mieszkańców). Korea Południowa w 2011 roku miała 650 tyś. żołnierzy w służbie czynnej oraz ponad 3 mln rezerwistów.

Takie liczby nie biorą się znikąd. W Korei Południowej obowiązuje przymusowy pobór do wojska, który obejmuje wszystkich mężczyzn uznanych za zdatnych do służby. Nie wszyscy trafiają do wojska zaraz po skończeniu szkoły, po niektórych wojsko zgłasza się w wygodnym dla obydwu stron czasie. Jednak nie ma w Korei mężczyzny, który mógłby się wymigać od 2 lat spędzonych w koszarach (dokładniej jest to bodaj 21 miesięcy czystej służby). Dotyczy to także celebrytów.

Jednak 16 lat temu ustanowiono twór pod nazwą "brygady wsparcia promocyjnego". Był to twór, do którego mogli dołączać powołani do wojska celebryci. W zamian za nieco lżejszą służbę i nieco preferencyjne traktowanie, celebryci mieli występować na specjalnych pokazach, brać udział w akcjach promocyjnych itp. itd. Wszystko w celu promowania wizerunku wojska oraz podnoszenia morale wśród żołnierzy.

Długa lista grzechów
Piszę w czasie przeszłym, bo od tego tygodnia jest to już nieaktualne. Celebryci narozrabiali, a media do tego dotarły. Większych i mniejszych afer w ostatnim czasie było pod dostatkiem. Poczynając od tych drobnych, jak jeden z celebrytów przechwalający się "normalną" służbą i fałszywie twierdzący, że to wojsko zadecydowało o jego przeniesieniu do specjalnego oddziału, podczas gdy tak naprawdę od samego początku był przyjęty do oddziału celebryckiego i dobrze o tym wiedział. Skończywszy na tych poważnych jak groźby pobicia i szamotaniny z dziennikarzami kręcącymi reportaż o nieprawidłowościach wokół tego oddziału.

Reportaż wywołał oburzenie opinii publicznej. Okazało się, że wojsko dla celebrytów to raczej luksusowy akademik, a nie prawdziwa służba. Opuszczanie ośrodka o dowolnej porze w dowolnym celu, noszenie cywilnych ubrań, nieuznawanie stopni wojskowych, swoboda korzystania z urządzeń mobilnych i kampus z basenem, siłownią, konsolami i internetem. No i oczywiście alkohol, alkohol, alkohol. Na domiar złego mieli dopuszczać się molestowania pracownic ośrodka wykorzystując swoją faktyczną nietykalność.

To, że cała sprawa zaczęła się od dwóch celebrytów-rekrutów odwiedzających "salon z masażem" (w którym masaż wcale nie jest główną atrakcją - to dla mało domyślnych), przestało być istotne. Chodzi o całokształt i powszechność tego procederu. To nie dwie czarne owce - cała struktura się skompromitowała. W społeczeństwie, w którym do służby wojskowej przykłada się dużą publiczną wagę, w kraju gdzie każda z rodzin ma kogoś w kamaszach - celebryci zakpili sobie z powagi instytucji i ze swoich mniej uprzywilejowanych rodaków.

Zbrodnia i kara
Sprawa nie mogła rozejść się po kościach, przynajmniej nie na poziomie decyzji administracyjnych. W tym tygodniu ogłoszono definitywne rozwiązanie oddziału celebryckiego. Wojsko wyraziło głębokie ubolewanie nad zaistniałą sytuacją (tak jakby nikt z góry nie wiedział, co tam się dzieje) i publicznie przyznało, że wizerunek wojska został zszargany.

Ośmiu spośród piętnastu celebrytów zostanie ukaranych zgodnie z wewnętrznymi wojskowymi regulacjami. Po odbyciu kary zostaną włączeni do regularnych oddziałów. Cała piętnastka od pierwszego sierpnia dostanie przydziały do nowych, regularnych jednostek. Trójka, która ma najkrótszy okres służby do odbycia (3 miesiące lub mniej), trafi do aktywnej jednostki i będzie wykonywała takie same zadania jak zwykli żołnierze.

Moim zdaniem wszystko to dosyć mgliste i mało precyzyjne, tym samym trudno będzie komukolwiek przypilnować czy winni faktycznie zostali ukarani. Jedyna nadzieja w zwykłych żołnierzach, którym z pewnością wyczyny uprzywilejowanych kolegów obiły się o uszy. Jeżeli celebryci zostaną rozrzuceni po różnych jednostkach, fala ich raczej nie minie. No chyba, że ktoś z góry przydzieli im aniołów stróży.

After School Special

Wywiad dla TenAsia
Dosyć ciekawy wywiad z After School (bez Nany, która wtedy leżała w szpitalu). Całość przetłumaczoną na angielski znajdziecie >>TUTAJ<<. U mnie tylko kilka ciekawszych fragmentów. Tłumaczenie moje, z podlinkowanej angielskiej wersji.

Czy jest jakiś konkretny powód, dla którego tym razem spróbowałyście pole artu?
Raina: Dużo rozmawiałyśmy o tym, jakiego rodzaju występ przygotować tym razem. Jakimś cudem zabrnęłyśmy tak daleko, że padła nawet propozycja chodzenia po linie. Wtedy CEO naszej wytwórni pokazał nam film o pole arcie, a naszą pierwszą reakcją było "Co to w ogóle ma być?". Jednak wyobrażenie sobie, że same wykonujemy pole art na scenie zmieniło nasze spojrzenie.

Wcześniej specjalne występy były jedynie wstępem do waszych powrotnych scen w telewizji, ale tym razem występ jest częścią waszej singlowej piosenki.
Uee:
Pole art jest bardziej kojarzony jako taniec na rurze. My jednak chciałyśmy przełamać te uprzedzenia i pokazać, że to nie tylko taniec wykonywany w klubach. Chciałyśmy pokazać, że pole art sprawdzi się w połączeniu z subtelną piosenką i akurat tak się złożyło, że studio Brave Sound zaproponowało nam "First Love", a my uznałyśmy że będzie bardzo dobrze pasować (do pole artu). Dlatego też starałyśmy się przemycić jeszcze więcej delikatności, która by do niej pasowała.

Słyszałem, że trenowałyście przez sześć miesięcy. Jak wprawne jesteście?
Juyeon: Kiedy wypuszczamy singiel, na przygotowania poświęcamy do dwóch miesięcy. Tym razem poświęciłyśmy sześć. Nie jesteśmy aż tak dobre, żeby zdawać na jakiś certyfikat, ale pole art jest wyjątkowo trudny i nawet sześć miesięcy dla nas to mało czasu.
Uee: Niektóre z członkiń, jak Jungah, są na tyle dobre, by wykonywać te same figury, co nasze nauczycielki. Wszystkie bardzo ciężko ćwiczyłyśmy. Mogłyśmy ćwiczyć tylko na potrzeby występu i wyraźnie skrócić czas treningu, ale chciałyśmy być idealne. Nauczyłyśmy się wszystkiego systematycznie od podstaw i dlatego zajęło nam to sześć miesięcy.

Z występami na scenie musiało wiązać się ryzyko, skoro pole art jest tak trudny?
Raina:
Przygotowania do takiego występu są niezwykle ważne. Używa się specjalnego proszku, który zapobiega poceniu się. Nigdy nie miałyśy wypadku na scenie, bo mogłyśmy wykonać trudniejsze figury, ale rezygnowałyśmy z nich ze względu na bezpieczeństwo i koncentrowałyśmy się głównie na bezpiecznych figurach.

Orange Caramel ma wizerunek kompletnie różny od tego After School. Czy nie jest wam trudno przełączać się między nimi?
Raina:
Z początku było to bardzo mylące, bo od rana ćwiczyłyśmy seksowny, nowoczesny wizerunek, a wieczorami słodki i uroczy. I nie miałyśmy pewności, że przypadniemy ludziom do gustu, więc starałyśmy się jeszcze bardziej. Ćwiczyłyśmy nawet swoją mimikę przez pięć godzin dziennie, w pokoju w którym były tylko trzy lustra. Dlatego tak bardzo się do tego przyzwyczaiłyśmy. Myślę, że teraz mogłabymy zrobić minę a'la Orange Caramel nawet przez sen (śmiech).

Z każdym nowym albumem zmieniałyście skład zespołu, jednak przed tym albumem nikt ani nie przyszedł, ani nie odszedł.
Raina:
Czasami przyjście lub odejście członkini jest trudne także dla nas. E-Young i Kaeun potrzebowały się jeszcze przystosować, więc przed tym albumem zapytałyśmy naszego CEO czy będą jakieś zmiany w naszym składzie i powiedziałyśmy, że wolałybyśmy żeby zostało tak jak jest. Dlatego czułyśmy więcej stabilizacji pracując nad tym albumem i promując go.

Wygląda na to, że jesteście naprawdę zgrane. Musi być zabawnie, kiedy zbierzecie się razem w ósemkę.
Lizzy:
Przeważnie jesteśmy dosyć hałaśliwe w domu. Dużo rozmawiamy o serialach i innych rzeczach, kiedy oglądamy telewizję i jemy.
Uee: Jesteśmy naprawdę głośne w naszych garderobach. Co zabawne, nie mamy różnych zdań kiedy przychodzi do zamawiania jedzenia. Nauczyłyśmy się bardzo dobrze dogadywać, bo jesteśmy już w piątym roku od naszego debiutu.
Jungah: Nasze występy i piosenki są ważne, ale myślę, że zespołowość jest najważniejsza. Nigdy się nie kłócimy. Kiedy coś nam nie odpowiada, natychmiast to z siebie wyrzucamy - sms-em czy w jakiś inny sposób. Dlatego nikt nie chowa żadnych uraz.
Nana znowu działa
No tak, ledwo ją ze szpitala wypuścili, już coś nagrywa. Tym razem kurs nakładania makijażu na potrzeby jakiegoś programu telewizyjnego. Wszystko fajnie, tylko mogliby na wstępie ostrzec te wszystkie nieświadome dziewczyny, że ona jest profesjonalistką. W sensie, że nie dość, że od dawna ma papiery, to jeszcze dalej studiuje w tym kierunku. Swoją drogą boję się spytać ile taki komplet mazideł kosztuje.


Insze inszości

Internet zmorą celebrytów
W dzisiejszym odcinku celebryta, a raczej celebrytka, jest chyba bardziej ofiarą niż złoczyńcą, choć kto tam wie, do nagrania się niestety nie dokopałem. O co chodzi? W sieci pojawił się krótki filmik ze spotkania Sistar z fanami. Na filmiku widać jak Hyorin siedzi z całkiem obojętnym wyrazem twarzy.

Internet szybko podchwycił temat i zaczęło się nadawanie na Hyorin, jaka to zimna, że ludzie przyszli tam dla niej, a ona ich olewa itp. Po mojemu? To był tylko jeden filmik trwający trochę ponad minutę, nie można na tej podstawie osądzać jej zachowania podczas całego spotkania, to raz.

Dwa - te wszystkie spotkania z fanami są chyba najbardziej przerażającą częścią życia celebryty. Trzeba siedzieć przed tłumem ludzi z przyklejonym uśmiechem - a przecież można mieć gorszy dzień, można być zmęczonym czy zwyczajnie "wczorajszym".

No i jeszcze ta świadomość, że większość osób przeciwnej płci zebranych na sali potajemnie, lub nawet całkiem jawnie, się w tobie podkochuje. A przeważnie większość nawet nie zbliża się do twojego obrazu ideału. Brrrrr.

Z drugiej strony jakieś tam pozory trzeba zachować, nawet jeżeli nie ma się na to ochoty. Co by nie mówić, na tego typu spotkania przychodzą ludzie wspierający artystów i w taki czy inny sposób emocjonalnie zaangażowani w ich życie i twórczość - należy się im za to trochę wdzięczności i sympatii.

Tak czy inaczej Hyorin bym jakoś szczególnie nie piętnował, tym bardziej, że bardzo szybko wystosowała całkiem zgrabne przeprosiny, w których nie przyznaje się do winy - tzn. do naumyślnego olewania fanów - a jednak gorąco przeprasza wszystkich, którzy mogli tak odebrać tę sytuację i poczuć się tym urażeni.

Korean Wave
Halyu to już zjawisko globalne, jednak szczególną rolę odgrywa w popkulturze tzw. panazjatyckiej. Chodzi o popkulturę szeroko pojmowanego Dalekiego Wschodu - nie tylko Korei, Japonii i Chin, ale także takich krajów jak Tajlandia, Filipiny, Wietnam, Singapur etc. W tych krajach wykonawcy z Korei potrafią być nie mniej popularni od rodzimych.

To, że koreańska popkultura osiąga globalny zasięg, sprawia, że mieszkańcy regionu widzą w niej niejako reprezentację całej swojej części świata - swoich ambasadorów. Z drugiej strony kultura zachodu widzi rolę jaką koreańscy piosenkarze, aktorzy, komicy itd. odgrywają w tej części świata. Dlatego zachód chciałby uczynić z Korei swojego ambasadora na tę część świata.

W efekcie współpraca na polu popkultury zaczyna rozkwitać na linii Korea - USA. W maju koreańskie czerwone dywany deptał Robert Downey Junior a.k.a. Iron Man, przy okazji deklarując na każdym kroku wielką miłość do Korei. W tym miesiącu chyba nawet krok dalej poszedł inny superbohater - Wolverin czyli Hugh Jackman.



Australijski aktor przyznał, że jego ojciec przez wiele lat pracował w Korei i że zaraził go miłością do tego kraju. Gwiazdor nie tylko udzielił dłuższego wywiadu jednej ze stacji telewizyjnych, ale także zagościł w cotygodniowym celebryckim show - "Star King" - i wygłupiał się ze zwykłymi koreańskimi idolami.



Oczywiście uprzejmościom nie było końca, doszło nawet do tego, że na scenę wyszła dziewczynka, zaśpiewała po angielsku i wręczyła gwieździe kwiatek. No może trochę przesadzam, bo dziewczynką była Hyorin, ale klimat momentami zdecydowanie zalatywał czymś pomiędzy szkolnym apelem a partyjnym rautem.

 

Tym bardziej, że Jackman nie wzbraniał się przed obcałowywaniem dziewczyn z Sistar po policzkach przy każdej nadarzającej się okazji. Klimat, o którym wspomniałem wyżej, burzyła trochę ekscytacja granicząca z rozanieleniem ze strony dziewcząt. Cóż zrobić? Zamiast zgrzytać zębami, trzeba by wziąć przykład z Jackmana. Chłop jest żywym dowodem na to, że nawet żonaty "uncle-fan" może mieć szansę u koreańskiej gwiazdorki. Oczywiście pod warunkiem, że sam jest hollywoodzką gwiazdą ;) .

Ballady i romanse
Znaczna część koreańskich celebrytów ma zakaz randkowania. Głównym powodem jest oczywiście marketing - wzdychający fani i fanki wolą aby obiekt westchnień pozostawał w stanie wolnym, bo konkurowanie z innymi celebrytami jest raczej ponad możliwości przeciętnego szaraka. Innym powodem jest ewentualny smród po rozstaniu, ludzie wtedy różne rzeczy wypisują i umieszczają w internecie.

Dlatego też media koreańskie tak chętnie tropią wszystkie domniemane pary i prześcigają się w domysłach kto z kim i dlaczego. W tym tygodniu padło na Ailee i aktora Park Ki Woonga. Co tym razem wystarczyło za pretekst portalom plotkarskim?

Wpis na tweeterze, w którym aktor prosi fanów o wsparcie dla Ailee na listach przebojów. Wpis nie był jednak w stu procentach niewinny i dlatego przykuł uwagę mediów. Aktor użył prawdziwego, koreańskiego imienia wokalistki - Ye Jin.

Natychmiast obie strony odcięły się od plotek, podobno rzekoma para nawet się nie zna, a wpis na tweeterze miał być przede wszystkim przysługą dla menadżera Ailee, który prywatnie jest przyjacielem aktora. Jeżeli miała to być tylko przysługa, to chłop wykazał się niezłą nadgorliwością, szczególnie zważywszy na to, że wokalistki nawet osobiście nie poznał.

Albo to zręczny marketing, albo w sprawie jest jakieś drugie dno.

Żródłem zdjęć i filmów, gdzie nie oznaczono inaczej, są oficjalne kanały YT i fanpage FB poszczególnych grup, wytwórni, stacji telewizyjnych etc.
Żródłem doniesień są portale allkpop.com, seoulbeats.com oraz soompi.com